Życie ze smakiem

Dodatki

sobota, 07 marca 2015

Kiedyś przygotowanie dressingu w mojej kuchni wyglądało tak: paczka koperkowo-ziołowego i przepis na opakowaniu :) Potem było kilka katastrof improwizacyjnych, potem trafiłam na fajną sałatkę na jednym z moich ulubionych blogów i świetny dressing do niej. A potem to już równia pochyła. Dressingi tworzę na poczekaniu, to dodając, to odejmując różne składniki. Za każdym razem wychodzi mi coś nieco innego niż poprzednio, ale zawsze jest to coś fajnego. Dziś skomponowałam coś nowego, co bardzo mi posmakowało, dzięki temu sałatki, które robię zyskają nowe oblicze. 

Dressing miodowo -pomarańczowy

  • 4 części oliwy z oliwek 
  • 1 część sosu sojowego
  • 2 części octu balsamicznego
  • 4 części soku z pomarańczy (lub po prostu sok z połówki pomarańczy)
  • 1 łyżeczka miodu
  • pieprz do smaku

Wszystkie składniki mieszamy ze sobą do czasu aż się połączą. Ja dosypałam jeszcze około 1 łyżeczki świeżo zmielonego siemienia lnianego, bo dosypuję je wszędzie gdzie tylko się da.

Można dodać pół posiekanego ząbka czosnku. Dodatek ten będzie uzasadniony zwłaszcza wtedy gdy tworzymy sałatkę z dodatkiem awokado. Te dwa składniki bardzo się lubią w sałatce i świetnie uzupełniają.

Sos gotowy. Świetny do sałat.

niedziela, 22 lutego 2015

Moja kuchnia to  niekończący się eksperyment. Pojawiające się w niej potrawy rzadko wracają po raz drugi. Te które zostają na dużej spełniają trzy podstawowe warunki:

  • są zdrowe,
  • są szybkie w przygotowaniu,
  • są smaczne.

Jeśli nie - auf widersehen i następny proszę :)

Od jakiegoś czasu poszukuję alternatywy dla mąki pszennej, kaszy manny i bułki tartej. Problem był o tyle palący, że często na moim stole pojawiają się kotlety warzywne. Ich cecha charakterystyczna to spora ilość soków, które trzeba jakoś zagospodarować, żeby kotlety nie rozpłynęły się po patelni, lub też po blaszce do pieczenia, bo kotlety warzywne często też piekę.

Dodatkowo, chciałam, żeby ta alternatywa charakteryzowała się niskim indeksem glikemicznym. 

Wiedziona instynktem w końcu znalazłam, jak to często bywa, wcale nie szukając.

Mąka ryżowa.

Można ją zapewne kupić w sklepie, ale:

  • po pierwsze primo - nie wiemy z jakiego ryżu jest zrobiona, czyli nie wiemy czy jest zdrowa
  • po drugie primo - sporo kosztuje.

Dlatego też, dysponując, brązowym (czyli nie przetworzonym, czyli zdrowym) ryżem, oraz młynkiem do kawy, który kupiłam w celu mielenia siemienia lnianego, zrobiłam sobie mąkę sama.

Wzięłam więc wspomniany brązowy ryż oraz wspomniany już młynek do kawy, i zmieliłam jedno w drugim :)

Prawda że proste?

niedziela, 13 lutego 2011

Za czasów, kiedy jeszcze byłam bardzo młodą kucharką, jednym ze szczytów moich umiejętności było przygotowanie spagetti z sosem bolońskim, który nie był sosem papierkowym. Zbyt wiele wymagałby jednak ode mnie ten, który oczekiwałby, że będę wiedziała jakich przypraw powinnam użyć. W tych czasach niewiedzy używałam gotowej przyprawy do spagetti. Kiedyś taka była w sprzedaży. I dopóki była, nawet nie myślałam o tym, żeby ją zastąpić. Aż tu razu pewnego moja ulubiona przyprawa znikła z półek sklepowych i już się nie pojawiła. Na szczęście dla mnie samej, zanim wyrzuciłam opakowanie, zainteresowałam się składem. Nie namyślając się wiele poszłam do sklepu i kupiłam trzy magiczne torebeczki. Zmieszałam, szczelnie zamknęłam i z powodzeniem używam nie tylko do spagetti, ale też do innych potraw o włoskim rodowodzie, wzbogacając ją czasem o inne składniki. Baza jednak od lat pozostaje taka sama.


Składniki:

1 opakowanie bazylii

1 opakowanie oregano

1 opakowanie cząbru


Wykonanie:

Wszystkie przyprawy mieszamy ze sobą i zamykamy w szczelnym naczyniu. Ja przesypuję sobie część mieszanki do pojemniczka z młynkiem (takim jak do soli i pieprzu), i dopiero wówczas dodaję ją do potraw. Zastępuje mi to rozcieranie ziół w dłoniach przed dodaniem do potrawy. Robert Makłowicz mówi, że takie rozcieranie lepiej wydobywa aromat suszonych ziół i ja lubię w to wierzyć :)

Wersja do druku

wtorek, 23 listopada 2010

 

Ten krem to doskonały dodatek do wielu deserów. Jest naprawdę mocno cytrynowy, ale też kremowy i bardzo wdzięczny w obróbce. Nadaje się do przekładania biszkoptów, bezików, do serników, ciastek, tart, może też być świetnym nadzieniem do pączków. Wymieszany z mascarpone łagodnieje i daje nam kolejne możliwości wykorzystania. Receptur na krem cytrynowy można znaleźć w internecie sporo - ja wybrałam tę od Dorotki, bo ma mało tłuszczu, ale kiedyś zaszaleję i spróbuję takiego z masłem, a niech tam - raz się żyje :)

Składniki:

  • sok wyciśnięty z 3 cytryn i skórka z nich otarta
  • 2 żółtka
  • 2 jajka
  • 200 g cukru
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka oliwy

 

Wykonanie:

Wszystkie składniki (oprócz oliwy) wkładamy do garnuszka i zagotowujemy, cały czas mieszając. Od zagotowania trzymamy go na gazie przez 2 minuty, cały czas mieszając. Dodajemy oliwę i znów gotujemy przez 2 minuty. Jeśli crem jest grudkowaty, to należy przetrzeć go przez sitko lub zmiksować blenderem.

Przechowujemy w lodówce, w szczelnie zamkniętym słoiczku do tygodnia czasu.


Wersja do druku

Bake Bread for World Bread Day 2011
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...