Życie ze smakiem

Ciasta

niedziela, 23 października 2011

Do Świętego Marcina jest jeszcze trochę czasu, ale jeśli macie zamiar zaskoczyć swoją rodzinę tym tradycyjnym wielkopolskim wypiekiem, przygotowania musicie zacząć już teraz. Do wykonania rogali niezbędny jest bowiem biały mak, który raczej nie jest do zdobycia w normalnych sklepach. Z powodzeniem dostaniecie go jednak w sklepach internetowych, ale zanim przyniesie go Wam listonosz, minie trochę czasu.

Dlaczego moje rogale są PRAWIE świętomarcińskie? Nazwy tej mogą używać jedynie cukiernie które uzyskały certyfikat Kapituły Poznańskiego Tradycyjnego Rogala Świętomarcińskiego. Ponadto prawo do takiej nazwy zostało ograniczone również geograficznie i mogą się starać o nie wyłącznie cukiernie z niektórych powiatów Wielkopolski. Reguluje tę kwestię wniosek o uznanie pochodzenia geograficznego i nazwy, usankcjonowane rozporządzeniem Komisji (WE) nr 1070/2008. We wniosku tym została określona również receptura,sposób wykonania oraz wielkość i kształt tradycyjnego rogala marcińskiego.

Jak więc widzicie sprawa jest dość poważna i skomplikowana, a produkt finalny wymaga sporego nakładu pracy. Zaręczam Was jednak, że jego smak znakomicie wynagradza trud włożony w jego przygotowanie.

Uczciwie mówiąc, nie wszyscy lubią ten wypiek. Ciasto nie jest wyszukane, a nawet powiedziałabym, że lekko gniotowate, pewnie z powodu dużej ilości ciężkiego makowo-orzechowego nadzienia, ale są tacy (jak ja na ten przykład), którzy uwielbiają ten smak. Połączenie makowej masy z ciastem półfrancuskim, lukrem i orzechową posypką według mnie nie ma sobie równych.

Przepis pochodzi od Bajaderki z forum Cincin i jest chyba najbliższy oryginałowi. Ponieważ moje rogale są zeszłoroczne, a przepis dość skomplikowany - cytuję za autorką przepisu, z niewielkimi własnymi wtrętami.

 

Ciasto:
1 szklanka ciepłego mleka
1 łyżka suchych drożdży (użyłam 1 opakowanie 7g)
1 jajko
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
3 1/2 szklanki mąki
3 łyżki cukru
szczypta soli
225g miękkiego masła (z tego 2 łyżki użyjemy do ciasta)

Nadzienie:
30 dkg białego maku
10 dkg pasty migdałowej (marcepanu)
3/4 szklanki cukru pudru
10 dkg orzechów włoskich
10 dkg zblanszowanych migdałów
1-2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej
2-3 łyżki gęstej śmietany
3 podłużne, pokruszone na okruszki biszkopty

Do posmarowania:
1 jajko rozbełtane z 2 łyżkami mleka

Lukier:
1 szklanka cukru pudru
2-3 łyżki mleka

posiekane migdały lub orzechy włoskie do posypania

Wykonanie:
Suche drożdże wsypać do mleka, zostawić na kilka minut aby się rozpuściły i dobrze wymieszać. Dodać jajko i wanilię i lekko wszystko pomieszać.
Mąkę, cukier i sól wymieszać razem w dużej misce, dodać lekko miękkie masło (2 łyżki) i rozetrzeć palcami razem z mąką.
Dodać rozczyn mieszając łyżką lub ręką, przełożyć ciasto na stolnicę i lekko i krótko wyrobić, tylko do momentu kiedy ciasto stanie się gładkie. Nie wyrabiać za długo - to ciasto powinno zostać lekko lepiące i chłodne. Uformować je w prostokąt, ułożyć na oprószonej mąką blasze, przykryć folią i schłodzić w lodówce około 1 godziny.
Schłodzone ciasto przełożyć na stolnice i rozwałkować na prostokąt o wymiarach 30x15cm, tak aby krótsze strony stanowiły górę i dół. Masło rozsmarować równomiernie na cieście (zostawić 1/2cm margines dookoła). Złożyć 1/3 ciasta od góry, następnie złożyć dolną część tak aby przykryła to złożenie (tak jak składamy kartkę papieru). Dobrze skleić brzegi i delikatnie wywałkować w prostokąt 25x17cm używając jak najmniejszej ilości mąki do podsypywania. Złożyć tak jak poprzednio i schłodzić na blasze przez 45 minut. Powtórzyć proces 3 razy, chłodząc ciasto między wałkowaniami przez 30 minut. Po zakończeniu procesu ciasto dobrze zawinąć i włożyć do lodówki na co najmniej 5 godzin, a najlepiej na całą noc. Wyjąć z lodówki na około 20 minut przed planowanym robieniem.
Wywałkować na prostokąt o wymiarach mniej więcej 65x34cm i przeciąć wzdłuż długiego boku na 2 części. Każdy powstały w ten sposób pasek pokroić na 12 trójkątów.


Mak i orzechy sparzyć gorącą wodą, po 15 minutach odcedzić i dobrze odsączyć. Zmielić dwukrotnie w maszynce razem z migdałami. Pastę migdałową (marcepan) rozetrzeć mikserem z cukrem pudrem, dodać zmielony mak z bakaliami, okruszki biszkoptowe i posiekaną skórkę pomarańczową. Dobrze wymieszać, dodać śmietanę - ale tylko tyle by uzyskać dość zwartą ale plastyczną masę. Masa nie może być zbyt płynna, ani za twarda i właśnie świetnie reguluje się jej konsystencję dodając śmietanę stopniowo. Niekoniecznie trzeba zużyć całą ilość śmietany podaną w składnikach.

Rozsmarować nadzienie zostawiając mały margines na wszystkich bokach trójkąta - zwijać w rogaliki zaczynając od podstawy. Ułożyć na wyłożonej pergaminem blasze, przykryć i zostawić do wyrośnięcia aż podwoją objętość, około 1 1/2 godziny.
Rozgrzać piekarnik do 180ºC, wyrośnięte rogale posmarować jajkiem roztrzepanym z mlekiem i piec około 20 minut aż się ładnie zezłocą. Wyjąć na drucianą siateczkę i jeszcze ciepłe polać lukrem. Posypać posiekanymi migdałami lub orzechami.


S M A C Z N E G O :O)



środa, 03 sierpnia 2011

To moja pierwsza owocowa tarta i jednocześnie klasyka tego gatunku. Trzeba było poświęcić jej trochę czasu, ale naprawdę było warto. Uwielbiam kruche z owocami, a to ciasto jest superkruche i baaardzo owocowe.

Choć przepisów na tartę Tatin jest w internecie mnóstwo, ja swoją upiekłam według receptury zamieszczonej na blogu Moje Wypieki.

 Ciasto:

  • 150 g mąki pszennej
  • 80 g zimnego masła
  • 1 łyżka drobnego cukru
  • 1 łyżka zimnej wody

 

Wszystkie składniki miksujemy. Ciasto zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki.

Owoce:

  • 2 łyżki soku pomarańczowego (pominęłam)
  • 60 g masła
  • 140 g drobnego cukru
  • 450 g moreli (jabłek, gruszek lub bananów)

 

Na patelni mieszamy sok, masło i cukier. Podgrzewamy  do rozpuszczenia się cukru i karmelizujemy dalej, aż masa zgęstnieje i zrobi się jasnozłota.

Morele myjemy, kroimy na pół, wyjmujemy pestki i układamy je ściśle blisko siebie na przygotowanym karmelu (stroną przekrojoną do góry). Smażymy owoce do czasu aż większość płynu odparuje a karmel będzie ciemnozłoty , uważając, by go nie przypalić. Może to potrwać około 15 minut. Owoce bardzo delikatnie obracamy w karmelu żeby się nie rozpadły. Gotowe owoce odstawiamy na około godzinę do ostudzenia i przekładamy do formy na tartę razem z pozostałym karmelem.

Ciasto wałkujemy na okrągły placek trochę większy niż foremka i kładziemy na owocach w karmelu, wciskając je  w boki.

Pieczemy w temperaturze 170ºC przez około 30 minut, aż ciasto będzie jasnozłote. Po upieczeniu zostawiamy ciasto na około 5 minut by odpoczęło i przestygło, po czym wykładamy odwrotnie na duży płaski talerz tak, by owoce były na górze. 

 

środa, 27 lipca 2011

Jagodzianki to, przyznacie sami, jedne z najlepszych drożdżówek. Pełne jagód, puszyste, słodkie i pachnące, najlepsze na świecie. Takie też są jagodzianki, które znalazłam na blogu Moje Wypieki od zeszłego roku czekałam na okazję do ich upieczenia. I oto są! Bardzo "sklepowe" (jeśli wiecie co mam na myśli :), bardzo pyszne a w wykonaniu zupełnie niekłopotliwe. Mnie jedynie sprawił nieco kłopotów sok z jagód ale o tym potem. Najpierw zapraszam na jagodzianki.

Składniki na ciasto:

  • 500 g mąki pszennej chlebowej
  • jedno opakowanie suchych drożdży (7 g) lub 14 g świeżych drożdży
  • szczypta soli
  • 1 szklanka mleka (250 ml)
  • 1 jajko
  • 1/4 szklanki oleju słonecznikowego
  • pół szklanki cukru
  • 8 g cukru waniliowego

Składniki farszu:

  • 300 g jagód
  • 3 łyżki cukru
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej

Wykonanie:

Łączymy ze soba mąkę, drożdże i sól. Jeśli używamy drożdży świeżych, to wcześniej robimy zaczyn z drożdży, odrobiny mleka, łyżki cukru i szczypty mąki - mieszamy wszystkie składniki i czekamy 10-15 minut aż zaczyn zacznie rosnąć.  Następnie dodajemy mleko i jajko i dokładnie mieszamy. Dodajemy pozostałe składniki i wyrabiamy miękkie, plastyczne ciasto. Zostawiamy do wyrośniecia tzn. do podwojenia objętości . Może to trwać od godziny o dwóch.

Nastepnie ciasto znów wyrabiamy, ale krótko. Dzielimy na  16 części (ok. 60g każda) i formujemy z nich okrągłe bułeczki. Znów zostawiamy do podrośnięcia na około 15 minut.
Tuż przed ostatecznym formowaniem jagodzianek mieszamy ze sobą składniki farszu. Po to, zeby przed nadziewaniem z jagód nie wydzieliło się zbyt dużo soku.
Ja wymieszałam farsz na samym początku roboty i póżniej nie wiedziałam co zrobić z sokiem z jagód. Tam gdzie dodałam jagody z sokiem - sok wypłynął z bułeczek podczas ich ostatniego rośnięcia, natomiast w bułeczkach bez soku farsz był trochę suchy. Dlatego najlepiej farsz wymieszać tuż przed nadziewaniem bułeczek. Jagody z pewnością puszczą sok podczas wyrastania bułek, ale może nie będzie go zbyt dużo i nie wypłynie z  drożdżówek.
Wróćmy do pracy. Kulki z ciasta na pewno się już napuszyły.
Z każdej kuli robimy dłonią placek i na jego środku kładziemy kopiastą łyżkę farszu. Zlepiamy placki jak pierogi, dokładnie dociskając. Każdą bułkę umieszczamy złączeniem do dołu na blacie i delikatnie rolujemy nadając im kształt owalnych bułeczek. Gotowe kładziemy na naoliwionej blaszce (ja używałam do tego mat silikonowych i woskowanego papieru do pieczenia) i zostawiamy do wyrośnięcia na 45 minut.

Wyrośnięte jagodzianki piecczemy w temperaturze 220ºC przez około 15 minut. Studzimy na kratce i lukrujemy rzadkim lukrem wykonanym z 1 szklanki cukru pudru i kilku łyżek gorącej wody.






niedziela, 13 lutego 2011

Z okazji Walentynek przygotowałam dziś  malutkie ciasteczka z migdałami w kształcie serc. Ciastka są dość mocno czekoladowe, choć zredukowałam ilość kakao i tak małe, że wystarczają na kęs, góra dwa. Przepis wybrałam ze Złotej Księgi Czekolady. Nie jest to pierwszy wypiek zaczerpnięty z tej skarbnicy, bo wcześniej już piekłam tort bezowo-orzechowy. Miał on być pierwszą recepturą spośród wielu, które zamierzam wypróbować, ale okazał się historią porażek, z niewielkim sukcesem na samym końcu, ale to osobna historia.

Ciasteczka są pyszne na świeżo. Najbardziej smakowały mi zaraz po wyjęciu z piekarnika i lekkim przestygnięciu. Wówczas są chrupiące z wierzchu i miękkie w środku. Później są już całe chrupiące. Nie wiem jak będą smakowały jutro bo obawiam się, że raczej nie doczekają poranka. podejrzewam jednak że zmiękną i przestaną być chrupiące, co wcale nie oznacza, że staną się niedobre. Są pyszne do kawy, jak wszystko co czekoladowe.

Tak naprawdę piekąc je wcale nie myślałam o Walentynkach, bo ich nie obchodzę. Upiekłam je, bo po primo bardzo się opuściłam ostatnio, jeśli chodzi o blogowanie, a wybrałam je dlatego, że wszystkie potrzebne składniki miałam w domu i mogłam od razu zabrać się do pieczenia. A po drugie primo :) postanowiliśmy dziś zjeść obiad  w Piskach u pani Elizy w jej restauracji i była mi potrzebna jakaś ofiara przebłagalna, ponieważ pani Eliza od trzech lat regularnie raz na kwartał zapraszała nas do siebie, a my (o zgrozo) od trzech lat nie mieliśmy na to czasu. Tak więc w ramach przeprosin - orzechy, czekolada i święty Walenty :)


Składniki:

  • 200 g mąki pszennej
  • 50 g kakao (dodałam 30 g, a resztę zastąpiłam mąką)
  • 50 g zmielonych orzechów laskowych (użyłam migdałów)
  • 1/8 łyżeczki soli
  • 125 g miękkiego masła
  • 150 g brązowego cukru
  • 2 duże jajka
  • 50 g posiekanych orzechów laskowych (użyłam migdałów)


Wykonanie:

Mąkę mieszamy w misce z solą, kakao i mielonymi orzechami. W drugiej misce ucieramy na wysokich obrotach masło z cukrem na gładką masę, po czym, cały czas miksując, dodajemy jedno całe jajko i jedno żółtko, zachowując białko. Następnie dodajemy mieszankę suchych składników i na wolnych obrotach wyrabiamy ciasto. Ja robiłam to stopniowo, do połączenia składników, a później przełożyłam ciasto z miski na stolnicę i jeszcze chwilę zagniatałam.

Formujemy kulę, owijamy folią i wkładamy na 30 minut do lodówki. W tym czasie rozgrzewamy piekarnik do 180oC i smarujemy dwie blachy masłem. Ja piekłam ciasteczka na matach silikonowych, nie musiałam więc ich niczym smarować. Wyjmujemy ciasto z lodówki, odwijamy z folii i rozwałkowujemy na lekko omączonej stolnicy na grubość ok 5 mm. Wycinamy serca formą o średnicy ok. 4 cm i układamy na blaszkach w niedużych odstępach. Ciastka nie rosną podczas pieczenia, odstępy nie muszą więc być duże. Pozostałe białko ubijamy na sztywną pianę z odrobiną soli. Pianą smarujemy wierzch ciasteczek i posypujemy posiekanymi orzechami.

Pieczemy około 12 minut. Przekładamy na kratkę i pozostawiamy do całkowitego wystygnięcia.

Smacznego :)

Wersja do druku

czwartek, 06 stycznia 2011


Zajrzałam dziś do Bei, żeby poczytać jej świąteczno-noworoczne podsumowanie i podążając śladem jej myśli trafiłam na przepis, który idealnie pasuje do dzisiejszego dnia - przepis na ciasto trzech króli, tradycyjny francuski wypiek związany z dzisiejszym dniem. Ponieważ jeszcze do wczoraj nie miałam pojęcia o istnieniu tego wypieku, nie będę się wymądrzać. Zajrzyjcie sami do kuchni Bei i podążajcie tym samym śladem co ja. Może dowiecie się czegoś o samym cieście, a może wasze myśli i poszukiwania skręcą w zupełnie innym kierunku. Tak czy owak, poszukiwania te na pewno będą owocne :)


Składniki:

  • 500 g mąki
  • 1 łyżeczka soli
  • 50 g cukru (więcej, jeśli lubicie słodsze wypieki)
  • ok. 20 g świeżych drożdzy (lub 1,5 łyżeczki instant)
  • 100 g miękkiego masła
  • 250 ml letniego mleka
  • otarta skórka z 1/2 cytryny (dałam z całej cytryny)
  • żółtko do posmarowania
  • płatki migdałowe do ozdoby


Wykonanie:

Mąkę mieszamy z solą. Drożdże rozdrabniamy, posykujemy łyżeczką cukru, łyżeczką mąki i dodajemy trzy łyżki mleka. Mieszamy i odstawiamy na 15-20 minut, żeby drożdże ruszyły. Przelewamy je do miski z mąką i dodajemy pozostałe składniki. Wyrabiamy gładkie elastyczne ciasto do momentu, aż zacznie odchodzić od ręki. Ponieważ ciasto ma być dość luźne, prawdopodobnie trzeba będzie skorygować ilość mleka. Ja dodałam dodatkowo ok. 50 ml. Zostawiamy je w cieple do podwojenia objętości.

Teraz ciasto musimy podzielić. Będziemy potrzebować 8 kawałków po około 60 g i jeden większy kawałek z pozostałego ciasta. Z większego kawałka formujemy dużą kulę i układamy ją na środku blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Następnie formujemy małe kule i układamy je dookoła dużej. Pozostawiamy pod przykryciem na pół godziny. Smarujemy żółtkiem, posypujemy płatkami migdałowymi, pieczemy przez 30 minut w 180oC.



Wersja do druku

czwartek, 21 października 2010

 

Są to nasze ulubione mufinki, a tym razem w 100% samodzielnie wykonane przez moją dziewięcioletnią córkę!!! Ja ograniczyłam się do fotografowania. Wilgotne, pachnące, z chrupiącymi, prażonymi migdałami na wierzchu, najlepsze jeszcze ciepłe. Patrzcie i podziwiajcie :):):)

Przepis pochodzi z książki "Mufinki" wydawnictwa Le Cordon Bleu.


Składniki:

  • 375 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 125 g drobnego cukru
  • 100 g białej czekolady
  • 2 jajka
  • 375 ml mleka
  • 2 łyżeczki drobno startej skórki cytrynowej ( z całej jednej cytryny)
  • 160 g stopionego masła
  • płatki migdałowe na wierzch


Wykonanie:

Rozgrzewamy piekarnik do 210oC. Formę na mufinki smarujemy roztopionym masłem lub wykładamy papilotkami.

Do dużej miski przesiewamy mąkę (ja nigdy tego nie robię), proszek do pieczenia, sól, dodajemy posiekaną czekoladę i cukier. Robimy w środku dołek.

W dzbanku rozbijamy jajka z mlekiem i skórką z cytryny. Do dołka w mące wlewamy masę jajeczną i roztopione masło. Szybko mieszamy, tak aby składniki się połączyły. Ciasto powinno być grudkowate.

Wkładamy łyżką ciasto do formy, posypujemy migdałami, lekko je przyciskamy i pieczemy ok. 25 minut lub do suchego patyczka. Zostawiamy mufinki w formie na 5 minut, po czym wyjmujemy i studzimy na kratce.

Najlepsze - jeszcze ciepłe, z miękkim, wilgotnym, pachnącym miąższem i chrupiącą skórką :)

 

Wersja do druku

środa, 13 października 2010

Niektórzy z Was być może pamiętają czasy głębokiego kryzysu lat 80-tych, kiedy to w sklepach  tylko ocet i musztarda były w dostatku, a ketchupu nie było wcale, bo nikt nie znał jeszcze takiego słowa. W owej zamierzchłej przeszłości brakowało praktycznie wszystkiego: jajek, cukru, mleka, a po kawę, czekoladę albo cytrusy ustawiały się kilometrowe kolejki, jak tylko poszła plotka że "rzucili". Wędlina była tylko na kartki, a i to nie gwarantowało udanych zakupów. Jednak kryzys kryzysem, a jeść było trzeba. A i na ciasto też się czasem miało ochotę. Wówczas to sąsiadka mojej mamy Grażyna (przez wszystkich zwana jednak Ewą), z wypiekami na twarzy, przyniosła super przepis na super ciastka, do których zamiast masła dodaje się margaryny, a jajek nie potrzeba wcale. Składników jest mało, są tanie i ogólnie dostępne. Mama moja, nie bez sceptycyzmu, przepis wzięła i wypróbowała. Ciastka okazały się być faktycznie takie jak obiecywała sąsiadka. Lata całe minęły od kryzysu lat 80-tych. W sklepach jest wszystko czego dusza zapragnie. Jest masło, jajka w kilku rozmiarach, cukier wszelkiej maści, czekolad rozmaitość wielka, cytrusy tanie i dostępne w każdej ilości przez 365 dni w roku. Trudno się dziwić że wszyscy zapomnieli o kryzysowych ciastkach.

Ja jednak z sentymentem do nich wracam i to w formie z kryzysowych lat, choć dziś margarynę można zastąpić masłem, co niewątpliwie doda im wykwintu i delikatności. Spróbujcie. Są naprawdę pyszne. Można je przechowywać i nie tracą wiele na jakości. Są szybkie i niekłopotliwe. Ponadto ciasto można przygotować jednego dnia, a rożki upiec drugiego. Dzięki temu nawet zapracowani będą mieli szansę.


Składniki:

2 szklanki mąki

1 kostka margaryny (250 g)

1 opakowanie serka waniliowego (200 g)

powidła śliwkowe


Wykonanie:

Mąkę, margarynę i serek waniliowy zagniatamy razem. Powinno powstać miękkie, plastyczne, lekko klejące ciasto. Nie trwa to długo bo składniki szybko się ze sobą łączą. Po zagnieceniu ciasto zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na min. 2 godziny, a idealnie byłoby na całą noc. Po tym czasie wyjmujemy ciasto z lodówki, rozwałkowujemy na grubość ok. 3 mm i wykrawamy kwadraty o boku ok. 6-7 cm. Na środek każdego kwadratu kładziemy po pół łyżeczki powideł, lub innego nadzienia (u mnie domowe wiśnie z syropu) i składamy kwadraty po przekątnej, ale nie całkiem równo tylko tak mniej więcej 0,5 cm przed przekątną. Chodzi o to, żeby górny trójkąt był mniejszy, a dolny większy.

Ciastka pieczemy w temperaturze 190oC do momentu aż się zezłocą, czyli około 10 - 15 minut. Prawda, że proste? Smacznego :)

 

Wersja do druku

piątek, 27 sierpnia 2010

Zauroczona Chorwacją nie mogłam powściągnąć swojej ciekawości, kiedy w ręce wpadł mi ten przepis. Wypróbowałam go oczywiście niezwłocznie na własnej rodzinie. Muszę przyznać że efekt był piorunujący! Wszyscy - łącznie z córcią niejadkiem zachwycali się smakiem tych paluchów. Piekę je więc od dobrych 5 lat i nieodmiennie smakują nam i znajomym tak jak za pierwszym razem. Są chrupiące, lekko słone, w środku mięciutkie. Najlepiej wyglądają, jak wszystko co słone - w towarzystwie piwa - co widać na ostatnim zdjęciu.


Składniki:

1 kg mąki pszennej

8 dkg świeżych drożdży (ja dodaję całą kostkę)

600 ml mleka

2 dkg cukru

1 szklanka oliwy lub dobrego oleju (np. słonecznikowego)

2,5 dkg soli

1 jajko

kminek (opcjonalnie)


Wykonanie:

Z drożdży, cukru, kilku łyżek mleka i odrobiny mąki robimy zaczyn i odstawiamy, żeby drożdże ruszyły. Do przesianej mąki dodajemy oliwę, sól, podrośnięte drożdże i mleko. Wyrabiamy ciasto na głodko, aż zacznie odstawać od ręki. Wyrobione ciasto zostawiamy przykryte aż podwoi objętość. Po tym czasie wykładamy na posypany mąką blat i dzielimy na 24 części. Z każdej z nich formujemy podłużne bułeczki i pozostawiamy do podrośnięcia. Teraz formujemy podłużne paluchy. Ja to robię na długość blachy. Układamy na blaszce, przykrywamy ściereczką i ponownie zostawiamy do wyrośnięcia. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 220oC. Paluchy smarujemy rozmąconym jajkiem, posypujemy kminkiem i wstawiamy na 10 minut do piekarnika.

Ja osobiście nie przestrzegam zbyt rygorystycznie czasu rośnięcia uformowanych paluchów. Ciasto z taką ilością drożdży bardzo szybko rośnie, więc one rosną niemalże w oczach. Najważniejsze jest pierwsze wyrastanie. Ciasto musi podwoić objętość. później nie jest to już takie ważne.

 

Do wykonania przez dziecko:

  • przygotuj wszystkie składniki
  • odmierz mleko, olej, cukier, sól i mąkę
  • wymieszaj cukier z drożdżami, kilkoma łyżkami mleka i łyżką mąki
  • umieść wszystkie składniki z wyjątkiem jajka i kminku w misce
  • teraz możesz spróbowac wyrobić ciasto
  • rozwałkuj bułeczki w długie paluchy
  • posmaruj paluchy roztrzepanym jajkiem
  • posyp je kminkiem

 


Wersja do druku

czwartek, 26 sierpnia 2010

Przepis na tę roladę pojawił się na blogu jako pierwszy, bo też jest to jedna z najlepszych rolad jakie jadłam. Kiedy dodawałam ten przepis była głęboka zima i o malinach można było tylko marzyć, a dziś sezon malinowy w pełni więc jest to dobry czas na tego rodzaju wypiek. Rolada jest bardzo świeża, lekka  i letnia. Bita śmietana wymieszana z kremowym serem i świeżymi owocami to mion zdaniem kwintesencja lata. Zachęcam do spróbowania. Nie będziecie żałować :):):)

Przepis na roladę znajdziecie pod tym linkiem a poniżej wizualizacje :)

 

 

 

A tu jeszcze w fazie przedkonsumpcyjnej - rośnie i pachnie :)

piątek, 06 sierpnia 2010

Ciasteczka są niezwykle pyszne, nieprzesłodzone, kruchutkie, z dużymi kawałkami jabłek. Piekłam je dziś pierwszy raz, bo chociaż przepis znalazłam dawno temu, ale nie wiedzieć czemu podchodziłam do nich jak do jeża, a okazało się, że są idealne. Według mnie są lepsze od ciasteczek serowych - bardziej kruche i delikatne.

Przepis znaleziony w odmętach sieci.

Składniki:

350 g mąki

200 g masła (część można zastąpić margaryną)

100g kwaśnej gęstej śmietany

1 jajko

1 żółtko

10 g drożdży

pół łyżki cukru (do drożdży)

500 g małych jabłek

pół szklanki cukru (do jabłek)

 

Wykonanie:

Mąkę przesiać, posiekać z masłem (wyjętym z lodówki) i drożdżami roztartymi z cukrem. Dodać śmietanę, jajko i żółtko i dalej wyrabiać siekając nożem. Potem jeszcze trochę wyrobić rękami. Ulepić kulę i włożyć do lodówki, najlepiej na noc. Ciasto w tym czasie trochę urośnie.

Jabłka obrać i pokroić w ósemki. Posypać cukrem i oczekać chwilę, aż puszczą sok i pokryją się glazurą. W tym czasie ciasto wyjąć z lodówki i rozwałkować na grubość ok 2-3 mm - podczas pieczenia urośnie, więc nie może być zbyt grube. Wycinać krążki - ja robiłam to okrągłą foremką do ciastek. Jabłka zawijać w ciasto jak pierożki, zlepić tylko końce. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przed pieczeniem posmarować pozostałym białkiem i posypać cukrem kryształem (niekoniecznie). Piec na złoto ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180oC.

Smacznego :)

środa, 04 sierpnia 2010

Dostałam od mamy papierówki. Dobre jabłka, ale pod warunkiem, że nie są przejżałe i że nie jest ich 5 kg. Nie wiedziałam, co z tym zrobić, aż przypomniałam sobie przepis z moich wczesnomłodzieńczych :) lat, kiedy to z koleżankami dopiero wkraczałyśmy do kuchń naszych mam i próbowałyśmy szczęścia w najprostrzych potrawach. Rzecz jasna, przepisami wymieniałysmy się na potęgę, a potem katowałyśmy własne rodziny kolejnym cudownym kulinarnym wynalazkiem na miarę naszych możliwości. Jednak wśród tych wynalazków trafiały się prawdziwe perełki: dania proste w składzie, nieskomplikowane  w wykonaniu i rewelacyjne w smaku. Placek z jabłkami jest jedną z takich perełek. Zachęcam do spróbowania.

Do placka tego najlepiej nadają się jabłka typu szara reneta lub inne winne, ale ja z reguły robię to ciasto z takimi jakie akurat mam pod ręką i w nadmiarze, więc nie należy się zbytnio przejmować gatunkiem jabłek, bo ciasto i tak wyjdzie pyszne.

Składniki:

6 jabłek obranych i pokrojonych w ósemki

1 szklanka cukru

pół łyżeczki cynamonu

2 szklanki mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody

cukier waniliowy (lub 2 łyżeczki cukru waniliowego domowej roboty)

8 łyżek oleju

3 jajka

 

Wykonanie:

Jabłka zasypać w garnku cukrem i cynamonem i odstawić na godzinę. Po tym czasie dodać wszystkie pozostałe składniki i wymieszać. Piec w formie keksowej wyłożonej papierem do pieczenia w nagrzanym do 200oC piekarniku, do tzw. suchego patyczka, tj ok. 30-40 minut.

Ciasto wyjąć z formy i ostudzić. Najlepsze jest zaraz po upieczeniu i ostudzeniu. Można podać do kawy, herbaty, lub zjeść na śniadanie ze szklanką mleka.

Do wykonania przez dzieci:

* odmierzyć składniki

* wsypać jabłka do garnka

* zasypać cukrem i cynamonem

* dosypać pozostałe składniki

* wymieszać ciasto

* przełożyć ciasto do formy

 

Tuż przed pieczeniem :)

 

A tu w trakcie :)


wtorek, 16 marca 2010

Bardzo wykwintna rolada z gorzką czekoladą. Można nią podjąć nawet specjalnych gości. Mimo, że za czekoladowymi ciastami nie przepadam, to muszę przyznać, że ta rolada naprawdę ma coś takiego w sobie, co sprawia, że trudno jej się oprzeć.
Przepis pochodzi z miesięcznika "Kuchnia".

Ciasto:

3 jaja

15 dkg cukru

1 opakowanie cukru waniliowego

10 dkg mąki pszennej

5 dkg mąki ziemniaczanej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

3 dkg kakao

Oddzielamy żółtka od białek. Do białek dosypujemy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. Następnie dodajemy obydwa cukry wymieszane ze sobą i nadal ubijamy, aż cukier się rozpuści. Dodajemy po jednym żółtku nadal ubijając. Obie mąki , proszek do pieczenia i kakao mieszamy ze sobą i przesiewamy. Dodajemy do jajek i delikatnie mieszamy do połączenia składników. Dużą blachę z piekarnika smarujemy masłem i wykładamy papierem. Ciasto równomiernie rozprowadzamy na blasze. Pieczemy w 180oC ok 12-15 minut. Ciasta nie należy przetrzymywać dłużej w piekarniku, bo stanie się suche i łamliwe. Ciasto wykładamy na czystą ściereczkę, delikatnie odrywamy papier na którym się piekło i niezbyt ściśle zwijamy razem ze ściereczką. W ten sposób pozostawiamy do ostygnięcia.

Krem czekoladowy:

400 ml śmietany kremówki

2 opakowania cukru waniliowego

1 tabliczka rozpuszczonej gorzkiej czekolady (gdyby zaczęła gęstnieć rozrzedzamy masłem)

2 łyżki koniaku

Śmietanę ubijamy na sztywno. Czekoladę łączymy z koniakiem. Odkładamy niedużą porcję ubitej śmietany do miseczki i powoli łączymy z czekoladą. Przekładamy nieszankę śmietanowo-czekoladową do pozostałej śmietany i mieszamy do uzyksania jednolitego kremu.

Ciasto delikatnie odwijamy ze ściereczki, smarujemy kremem i zwijamy ponownie. Przed zawinięciem można też posypać tartymi orzechami włoskimi. Z wierzchu posypujemy cukrem pudrem lub polewamy czekoladą.

Roladę aż do podania przechowujemy w lodówce.

 

Wersja do druku

Rolada świeża i lekka, słodko-kwaskowa, bardzo letnia. Bardzo ją lubię zarówno piec jak i jeść. Na gościach robi wrażenie głównie z powodu całych malin wymieszanych z kremem. Po pokrojeniu, na jasnym tle widać soczyste malinowe "oczka".
przepis na ciasto jest klasycznym przepisem na roladę, można go więc wykorzystać na wiele sposobów, nie tylko do tej konkretnej, a krem można mieszać z innymi owocami. Na pewno doskonale będzie smakować ze świeżymi truskawkami, jagodami albo z wiśniami z syropu.
Lekko zmodyfikowany przeze mnie przepis pochodzi z miesięcznika "Kuchnia".

Ciasto:

3 jaja

15 dkg cukru

1 opakowanie cukru waniliowego

10 dkg mąki pszennej

5 dkg mąki ziemniaczanej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

Oddzielamy żółtka od białek. Do białek dosypujemy szczyptę soli i ubijamy na sztywną pianę. Następnie dodajemy obydwa cukry wymieszane ze sobą i nadal ubijamy, aż cukier się rozpuści. Dodajemy po jednym żółtku nadal ubijając. Obie mąki i proszek do pieczenia, mieszamy ze sobą i przesiewamy. Dodajemy do jajek i delikatnie mieszamy do połączenia składników. Dużą blachę z piekarnika smarujemy masłem i wykładamy papierem. Ciasto równomiernie rozprowadzamy na blasze. Pieczemy w 180oC ok 12-15 minut na lekko złoty kolor. Ciasta nie należy przetrzymywać dłużej w piekarniku, bo stanie się suche i będzie się łamało przy zwijaniu. Ciasto wykładamy na czystą ściereczkę, delikatnie odrywamy papier na którym się piekło i niezbyt ściśle zwijamy razem ze ściereczką. W ten sposób pozostawiamy do ostygnięcia.

Krem malinowy:

25 dag twarogu na sernik

7,5 dag cukru

1 opakowanie cukru waniliowego

sok z 1/2 cytryny

2 łyżeczki żelatyny

30 dag malin

250 ml śmietany kremówki

Twaróg mieszamy z obydwoma cukrami i sokiem z cytryny. Żelatynę rozpuszczamy w paru łyżkach ciepłej wody. Mieszamy twaróg z żelatyną, dodajemy maliny i ponownie mieszamy.  Śmietanę ubijamy na sztywno i łączymy z masą śmietanowo-owocową.

Ciasto delikatnie odwijamy ze ściereczki, smarujemy kremem i zwijamy ponownie. Przed zawinięciem można też posypać płatkami migdałowymi. Z wierzchu posypujemy cukrem pudrem.

Roladę aż do podania przechowujemy w lodówce.

 

Wersja do druku

Bake Bread for World Bread Day 2011
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...