Życie ze smakiem
wtorek, 21 września 2010

 

To nieskomplikowana propozycja mojej córeczki dla dzieci niejadków. Samodzielne przygotowanie i możliwość dania upustu fantazji, sprawią, ze zarówno przygotowanie jak i jedzenie może być dobrą zabawą. Niewątpliwie będzie to też element kulinarnego wychowania naszych dzieci. Pamiętam, jak sama będąc dzieckiem lubiłam wpadać do kuchni, gdy moja mama robiła różne ciasta, kremy czy torty i wyjadać po kryjomu pianę z białek ubitą z cukrem, wylizywać wałki, dojadać resztki topionej czekolady z garnuszka, a najbardziej lubiłam lepić pierogi. Były dramatycznie krzywe i niezgrabne w porównaniu z koronkowymi pierożkami mojej mamy, ale po ugotowaniu okazywało się, że choć lepione  z tego samego ciasta i nadziewane tym samym farszem są sto razy lepsze od maminych :)

Takie same są kanapeczki, które przygotowała moja córka - 100 razy lepsze od wszystkich innych kanapek - WŁASNE!!!

Zapraszam do zabawy


To się może przydać:

Chleb lub bułka (najlepszy jest chleb z formy)

żółty ser w plasterkach

różne wędliny w plasterkach

pomidorki koktailowe

rzodkiewka

dowolne ogórki

kapary

oliwki czarne lub zielone

pasztetowa

wyciskarka do czosnku (z pasztetu wychodzą fajne kluski :)

szczypiorek

ketchup

wykałaczki (do robienia żagli z sera lub innych przestrzennych kompozycji :)

foremki do wykrawania ciasteczek

wszystko inne co przyjdzie wam do głowy i znajdzie zastosowanie.

 

Do kanapek ze zdjęcia Ola użyła chleba  Vienna Bread na który przepis możecie znaleźć tutaj, masła, polędwicy łososiowej, sera salami, ogórków kiszonych. Jako narzędzia posłużyły jej foremki z Ikei, oraz nóż do smarowania pieczywa.

Smacznego i udanej zabawy :)

 

Wersja do druku

poniedziałek, 20 września 2010

 

 

No cóż... Rożki są rewelacyjne po prostu. W mojej wersji wystąpiły w dżemem z czarnej porzeczki domowej roboty i nie wyobrażam ich sobie w innym towarzystwie. Wychodzą maleńkie i pyszne. Znikają z prędkością światła. Trzeba przy nich trochę popracować ale efekt zdecydowanie wart jest poświęcenia. Zapraszam do pieczenia i do przeczytania ciepłego wspomnienia o Babci Rózi. Tam też znajdziecie oryginalny przepis na te małe dzieła sztuki. Cytuję za Basią:


Składniki:

100 ml letniego mleka

5 dag drożdży

5 łyżek cukru

30 dag mąki

3 żółtka

15 dag masła

konfitura z róży lub dobre powidła (na nadzienie) ·

cukier kryształ (do obtaczania rogalików)

 

Wykonanie:

Mleko, drożdże i cukier wymieszać i zostawić na kilkanaście minut żeby drożdże podrosły, następnie wymieszać z żółtkami i wlać do maki wymieszanej z masłem (jeśli żółtka SA duże, a masło miękkie ciasto potrzebuje dodatkowych 50g maki), zagnieść ciasto i włożyć do głębokiego naczynia z bardzo zimna woda i czekać az ciasto wypłynie (jak nie wypłynie to wyjąc po około 20 minutach - zwykle wypływa, ale czasem nie chce :) Ciasto wyjąc z wody, wyłożyć na omączona stolnice, podzielić ciasto na 8 części, wałkować okrągłe placki o 2-3 mm grubości, ciąć na trójkąty (każdy krążek na 12 trójkątów), na szerszym końcu każdego trójkąta położyć pół łyżeczki nadzienia, Zwinąć, szczelnie ścisnąć rogi, piec na złoto w temp. 175st. Po upieczeniu, jeszcze cieple, mącząc górna cześć w białku, następnie w cukrze krysztale. Boskie!

 

Tak wyglądały rożki tuż po upieczeniu:


A tu już tylko smętne resztki po wyjściu gości:

 

 

Wersja do druku

piątek, 17 września 2010

 

Tym plackiem przyłączam się do wrześniowej edycji Weekendowej Cukierni. Ciasto jest niekłopotliwe, dobrze się wyrabia a podczas jego wyrastania mamy czas na pestkowanie śliwek. Podczas pieczenia z piekarnika wydobywał się zabójczy aromat śliwek, zapowiadający prawdziwą ucztę. Nie zawiodłam się. Placek jest naprawdę pyszny, choć nie jestem obiektywna, bo bardzo lubię ciasta ze śliwkami. Niemniej jednak ten placek z pewnością znajdzie się w czołówce moich ulubionych "śliwkowców". Przepis cytuję za gospodynią tej edycji - Carmelliną.

 

Składniki:

- 20 g świeżych drożdży

- 200 ml letniego mleka

- 400 g mąki

- szczypta soli

- 1 jajko

- 100 g cukru + 1 łyżka

- 75 g roztopionego masła

- 1,25 kg węgierek

- 50 g posiekanych migdałów

- 1/2 łyżeczki cynamonu

 

Wykonanie:

Drożdże rozrobić z mlekiem i 1 łyżką cukru i odstawić na 15 min, by zaczyn zaczął pracować. Połowę mąki, sól, jajo i 75 g cukru wymieszać z rozczynem drożdżowym i roztopionym masłem. Wyrobić ciasto, dodając stopniowo pozostałą mąkę. Ciasto powinno odchodzić od brzegów miski. Jeżeli się klei, należy dosypać trochę więcej mąki. Pozostawić ciasto pod przykryciem przez 30 min do wyrośnięcia.

Węgierki umyć, osuszyć, wypestkować i przekroić na ćwiartki.

Ciasto energicznie zagnieść, by je odpowietrzyć, a następnie rozwałkować. Standardową blachę posmarować masłem i rozłożyć na niej równomiernie rozwałkowane ciasto. Na cieście ułożyć śliwki, posypać migdałami. Pierkarnik nagrzać do temperatury 220 st. C. Piec ciasto na dolnym poziomie piekarnika przez 30 min.

Pozostały cukier wymieszać z cynamonem i posypać nim jeszcze ciepłe, upieczone ciasto.

 

Wersja do druku

czwartek, 16 września 2010

To mój smak z dzieciństwa. Słodka, zapychająca, pachnąca, pyszna. Gościła u nas podczas świąt. Można się nią było wtedy bezkarnie opychać, sięgać po kolejne kawałki, wyjadać te z największą liczbą orzechów. Zwykle mama używała do niej orzechów włoskich, bo rosły u dziadków na podwórku. Ja zawsze marzyłam o tym, żeby kiedyś dodać orzechów laskowych. Oczywiście w końcu przyszedł ten moment, kiedy moje marzenie się spełniło. Okazało sie jednak, że czekolada jest owszem, całkiem smaczna, ale to jednak nie jest TEN smak o który mi chodziło. Do dziś preferuję dodatek włoskich orzechów nad wszystkie inne dodatki.

Najlepsza pocieszajka. Spróbujcie sami :)

 

Składniki:

1/2 szklanki mleka

2 szklanki cukru

1 margaryna

6 łyżeczek kakao (może być więcej)

500 g mleka w proszku

garść orzechów włoskich lub laskowych, albo dowolnych bakalii


Wykonanie:

Wszystkie składniki z wyjątkiem mleka w proszku i bakalii zagotować i przestudzić. Po przestudzeniu wsypywać powoli mleko w proszku miksując całą masę. Na koniec dodać orzechy i/lub bakalie. Keksówkę o wymiarach 10x20 (ja mam troszkę większą) wyłożyć falią aluminiową i przełożyć do niej masę czekoladową. Wstawić do lodówki i poczekać aż stężeje. Kroić na plastry o grubości około 0,5 cm.

Smacznego :)

Wersja do druku

To już ostatnia odsłona cukiniowego serialu w tym sezonie. Jak zobaczyłam ten pasztet na blogu u Kasi, od razu wiedziałam, że będzie mi smakował. Połączenie cukinii pieczarek i żółtego sera okazało się strzałem w dziesiątkę. Najlepszy jest na ciepło zaraz po upieczeniu, ale smakował nam też podsmażony na maśle. Jest szybki w przygotowaniu, co uważam za jego dużą zaletę. Doskonały na ciepłą kolację z rodziną.


Składniki:

3 młode cukinie (ok 600 - 700 g)

250 g pieczarek

2 marchewki

1 duża cebula

200 g sera żółtego

4 jajka

1 pełna szklanka kaszy manny

sól, pieprz

olej do natłuszczenia


Wykonanie:

Cukinię myjemy i ucieramy razem ze skórką na najgrubszych oczkach tarki i odciskamy z soku na sicie (ja niewiele odcisnęłam więc dałam sobie spokój). Na tych samych oczkach ucieramy pieczarki, marchewki, ser i cebulę (ja cebulę pokroiłam w kostkę). Łączymy je ze sobą, solimy i pieprzymy do smaku, dodajemy jajka i kaszę. Całą masę dokładnie mieszamy.

Keksówki wykładamy folią aluminiową na spodzie i po bokach, smarujemy olejem, żeby pasztet bez problemu odklejał się od niej. Masę przekładamy do foremek. Pieczemy w 180oC przez godzinę.

Wersja do druku

niedziela, 05 września 2010

 

 

Jest to mój debiut w Weekendowej Piekarni. Dawno nie piekłam chleba na drożdżach więc spośród dwóch propozycji na ten weekend  wybrałam właśnie tę, a poza tym zaciekawiło mnie co też daje wypiekom zastosowanie bardzo zimnej wody. Postanowiłam to sprawdzić.

Jest to jednocześnie mój pierwszy chleb na blogu, bo do tej pory, mimo, że piekę już od długiego czasu, jakoś nie mogłam się zdecydować, który z moich ulubionych chlebów powinien zapoczątkować ten wątek...

Ciasto przy wyrabianiu nie sprawia najmniejszych problemów, jest bardzo plastyczne, nie lepi się do rąk, a formowanie bochenków jest prawdziwą przyjemnością. Chociaż nie jestem tu obiektywna, bo zabawę w bochenki po prostu uwielbiam :)

Sam chleb w smaku jest bardzo delikatny, ma cieniutką skórkę, i pasuje raczej do dżemów, miodu i białego serka. Wyjątek mogą stanowić wędliny drobiowe, z którymi ten chleb nie kłóciłby się smakiem. Ponieważ w smaku bardzo jest podobny do bułki, nie będzie z pewnością grzechem, jeśli zamiast bochenków uformujemy małe bułeczki.

Przepis pochodzi z książki "Making bread at home" Tom Jaine. Cytuje za Gospodarną Narzeczoną:


Składniki:

30 g świeżych drożdży
525 ml bardzo zimnej wody
900 g białej mąki chlebowej
1 łyżka soli
30 g mleka w proszku
30 g masła

Wykonanie:

Mleko w proszku wymieszać z mąką, dodać sól, następnie masło. Zrobić w środku dołek i dodać rozpuszczone w wodzie drożdże. Wymieszać. Następnie przenieść na oprószony mąką blat i zagniatać przez co najmniej 10 minut. Przełożyć ciasto do naoliwionej miski, przykryć folią kuchenną i odstawić w ciepłe miejsce na 3 godziny. W tym czasie, ciasto co godzinę należy przebić, odgazować.
Gdy ciasto jest gotowe, podzielić na cztery kawałki, ukształtować z każdego kulę, przykryć i zostawić do odpoczynku, na 15 minut. Następnie uformować podłużne bochenki, ułożyć na wysmarowanej olejem blasze do pieczenia, złączeniem w dół albo przełożyć do omączonego koszyka, lub ułożyć pomiędzy płótnem piekarskim, złączeniem w górę. Lekko posmarować oliwą, przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia w bardzo ciepłym miejscu, na około godzinę.
Nagrzać piekarnik do 230C. Kiedy chleby podwoją objętość, naciąć i piec przez około 20 minut. Przez pierwsze 5 minut co najmniej trzy razy rozpylać parę. Jeśli po 20 minutach chleb nie będzie zrumieniony i ostukany od spodu nie będzie wydawać głuchego odgłosu, należy dopiekać przez kolejne 10-15 minut. Studzić na kratce.

 

Ciasto po wyrobieniu wygląda tak:

 

 

a chleb po upieczeniu tak:


Wersja do druku

czwartek, 02 września 2010

bigos cukiniowy

Hm... Serial z cukinią w roli głównej zaczyna trącać tasiemcem, ale cóż poradzę, że tak mnię na to zacne warzywo wzięło :)

Potrawa jest bardzo prosta i szybka w wykonaniu. Nadaje się na lekką kolację dla niespodziewanych gości. Przygotowuje się ją ze składników które mamy zwykle w domu, więc nie wymaga kosztownych nakładów i wcześniejszego przygotowania. No a poza tym jest naprawdę smaczna. Lekko zmodyfikowany przepis pochodzi od mojej bratowej.

Zapraszam


Składniki:

2 spore cukinie (ok. 1,2 kg)

1 średnia cebula

200 g kiełbasy (używam podwawelskiej)

1 łyżka smalcu

1 łyżka mąki

1 łyżka koperku

sól i pieprz do smaku

olej do zmażenia


Wykonanie:

Cukinię myjemy, przecinamy wzdłuż na pół i kroimy na cinkie plasterki. Użyłam szatkownicy. Można też zetrzeć cukinię na grubych oczkach, lub pokroić w drobniejszą kostkę. Wszystko zależy od Waszych upodobań.

Do głębokiej patelni lub szerokiego garnka wlewamy olej i szklimy na nim cebulę pokrojonę w kostkę. Dorzucamy cukinię i krótko smażymy na mocnym ogniu. Zmniejszamy ogień, dodajemy kiełbasę pokrojoną w kostkę, przyprawiamy solą i pieprzem i dusimy około 10 minut. Na patelni topimy smalec i dodajemy do niego mąkę. Smażymy chwilę, aż mąka się zezłoci. Z garnka z bigosem wybieramy kilka łyżek soku, wlewamy na patelnię i szybko mieszamy po czym wlewamy całą zasmażkę do bigosu. Gotujemy ok. 2 minut. Dodajemy koper, lub pietruszkę, lub rukole, lub co kto lubi z zieleniny. Podajemy z ziemniakami lub z chlebem.

Wersja do druku

środa, 01 września 2010

Udało się!!!!!! Jest opcja wydruku przepisów na blogu. Nigdy nie wpadłabym na to jak to zrobić, gdyby nie pomoc Dorotki z Moich Wypieków. Wielkie dzięki Dorotko :)

Wydruk na razie tylko pod plackami z cukinii. Ale na pewno będzie sie pojawiać pod każdym nowym postem, historyczne będę uzupełniała sukcesywnie.

Miłego drukowania i smacznego życzę wszystkim dobrym duszom, które do mnie zaglądają :)

22:22, moniazo
Link Komentarze (2) »
sobota, 28 sierpnia 2010


Cukiniowy serial trwa :) Placuszki, które dziś proponuję okazały się rewelacją. Przyrządza się je podobnie jak placki ziemniaczane, ale smakują o niebo lepiej. Chociaż ziemniaczane też bardzo lubię, to wydają mi się znacznie cięższe niż te. Placki są tak smaczne i lekkie, że porcja wystarczyła tylko na dwie osoby (no na trzy - jeśli liczyć psa:). Znalazłam je na blogu u Majanki.Polecam gorąco póki sezon cukiniowy jeszcze się nie skończył.


Składniki:

50 dag cukinii (można też wynieszać z surowymi ziemniakami )

2 jajka

4 łyżki mąki pszennej

2 łyżki twarożku wiejskiego (ja nie dodałam)

2 łyżki posiekanej świeżej mięty

2 łyżki posiekanego koperku

2 łyżki posiekanej pietruszki

sól

pieprz

ostra papryka

olej do smażenia


Wykonanie:

Cukinię zetrzeć na tartce o drobnych oczkach i odcisnąć z nadmiaru soku. Dodać pozostałe składniki, przyprawić solą, pieprzem, ostrą papryką i wymieszać. Na mocno rozgrzany olej kłaść porcje ciasta i smażyć na złoty kolor z obu stron. Wykładać na papierowy ręcznik, żeby osączyć z nadmiaru tłuszczu.

Ja w swoich plackach pominęłam miętę, której nie miałam i pietruszkę, której nie lubię, oraz twarożek, którego też nie miałam, ale po spróbowaniu placków doszłam do wniosku, że ten serek świetnie komponowałby się jako dodatek już po usmażeniu. Następnym razem niewątpliwie spróbuję tej wersji.

 

 

Wersja do druku

piątek, 27 sierpnia 2010

Zauroczona Chorwacją nie mogłam powściągnąć swojej ciekawości, kiedy w ręce wpadł mi ten przepis. Wypróbowałam go oczywiście niezwłocznie na własnej rodzinie. Muszę przyznać że efekt był piorunujący! Wszyscy - łącznie z córcią niejadkiem zachwycali się smakiem tych paluchów. Piekę je więc od dobrych 5 lat i nieodmiennie smakują nam i znajomym tak jak za pierwszym razem. Są chrupiące, lekko słone, w środku mięciutkie. Najlepiej wyglądają, jak wszystko co słone - w towarzystwie piwa - co widać na ostatnim zdjęciu.


Składniki:

1 kg mąki pszennej

8 dkg świeżych drożdży (ja dodaję całą kostkę)

600 ml mleka

2 dkg cukru

1 szklanka oliwy lub dobrego oleju (np. słonecznikowego)

2,5 dkg soli

1 jajko

kminek (opcjonalnie)


Wykonanie:

Z drożdży, cukru, kilku łyżek mleka i odrobiny mąki robimy zaczyn i odstawiamy, żeby drożdże ruszyły. Do przesianej mąki dodajemy oliwę, sól, podrośnięte drożdże i mleko. Wyrabiamy ciasto na głodko, aż zacznie odstawać od ręki. Wyrobione ciasto zostawiamy przykryte aż podwoi objętość. Po tym czasie wykładamy na posypany mąką blat i dzielimy na 24 części. Z każdej z nich formujemy podłużne bułeczki i pozostawiamy do podrośnięcia. Teraz formujemy podłużne paluchy. Ja to robię na długość blachy. Układamy na blaszce, przykrywamy ściereczką i ponownie zostawiamy do wyrośnięcia. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do 220oC. Paluchy smarujemy rozmąconym jajkiem, posypujemy kminkiem i wstawiamy na 10 minut do piekarnika.

Ja osobiście nie przestrzegam zbyt rygorystycznie czasu rośnięcia uformowanych paluchów. Ciasto z taką ilością drożdży bardzo szybko rośnie, więc one rosną niemalże w oczach. Najważniejsze jest pierwsze wyrastanie. Ciasto musi podwoić objętość. później nie jest to już takie ważne.

 

Do wykonania przez dziecko:

  • przygotuj wszystkie składniki
  • odmierz mleko, olej, cukier, sól i mąkę
  • wymieszaj cukier z drożdżami, kilkoma łyżkami mleka i łyżką mąki
  • umieść wszystkie składniki z wyjątkiem jajka i kminku w misce
  • teraz możesz spróbowac wyrobić ciasto
  • rozwałkuj bułeczki w długie paluchy
  • posmaruj paluchy roztrzepanym jajkiem
  • posyp je kminkiem

 


Wersja do druku

czwartek, 26 sierpnia 2010

Przepis na tę roladę pojawił się na blogu jako pierwszy, bo też jest to jedna z najlepszych rolad jakie jadłam. Kiedy dodawałam ten przepis była głęboka zima i o malinach można było tylko marzyć, a dziś sezon malinowy w pełni więc jest to dobry czas na tego rodzaju wypiek. Rolada jest bardzo świeża, lekka  i letnia. Bita śmietana wymieszana z kremowym serem i świeżymi owocami to mion zdaniem kwintesencja lata. Zachęcam do spróbowania. Nie będziecie żałować :):):)

Przepis na roladę znajdziecie pod tym linkiem a poniżej wizualizacje :)

 

 

 

A tu jeszcze w fazie przedkonsumpcyjnej - rośnie i pachnie :)

środa, 25 sierpnia 2010

Mogą oczywiście być też pyszna kolacją, ale u mnie wdomu odkąd pamiętam pojawiały się na niedzielne śniadanie. Tak robiła moja mama, tak robię ja i pewnie tak będzie robiła moja córka :))))

Nie są skomplikowane w wykonaniu, dają pole wyobraźni i twórczej inwencji w kuchni, a przede wszystkim są bardzo smaczne. Dzieci mogą przygotować je same, lub z niewielką pomocą dorosłych, a później z niewielką pomoca dorosłych zjeść je z apetytem (co u mojej córki występuje nader rzadko). Polecam :)


Składniki dla 3 osób:

bułka parówka

200 g żółtego sera

2 nieduże ogórki kiszone lub korniszony

kawałek kiełbasy ok 100-150 g

1 surowe jajko

sól i pieprz do smaku


Poza tym można jeszcze dodać, paprykę, kiełbasę zastąpić boczkiem lub krewetkami lekko podsmażonymi na maśle z czosnkiem. To są moje ulubione wariacje, ale zachęcam do eksperymentowania:)


Wykonanie:

Bułkę pokroić na kromki. Nie polecam parówki krojonej, bo kromeczki sa tak cienkie, że będą wypadać z rąk podczas nakładania składników.

ser i ogórki ucieramy na tartce o dużych oczkach, kiełbasę kroimy w kostkę i lekko podsmażamy na niewielkiej ilości tłuszczu. W misce łączymy wszystkie składniki, wbijamy surowe jajko i mieszamy. Doprawiamy solą i pieprzem. Powstałą papkę nakładamy na kromki bułki, kładziemy na wyłożoną papierem blaszkę i zapiekamy w 200oC około 10 - 15 minut do momentu aż bułka zacznie się lekko rumienić.

Smacznego :)

 

Do wykonania przez dziecko:

  • zetrzyj ser i ogórki na tartce
  • rozbij jajko i dodaj do sera
  • wymieszaj składniki
  • nałóż masę na kromki bułki

 


 

Wersja do druku

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Od dziś mój blog zmienił wygląd. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Mnie w każdym razie podoba się znacznie bardziej niż to co było przedtem, co nie oznacza, że jest to już ósmy cud świata. Mam też nadzieję, że znajdę dość czasu i energii, by ta nowa skórka była z każdym dniem inna i bardziej funkcjonalna. Początkowo próbowałam nawiązać kontakt i współpracę z osobami, które znają się trochę na robieniu takich rzeczy, ale jakoś nikt nie chciał nawet podjąć wątku stworzenia dla mnie czegoś bardziej profesjonalnego. Postanowiłam się więc nie poddawać i powoli własnoręcznie zmieniać wygląd gotowego szablonu o nazwie 017-cytrynowy autorstwa taisha_te. Nie jest to łatwe, bo cały ten css to dla mnie najczarniejsza ze wszystkich magii, więc każda zmiana rodzi się w bólach i najczęściej metodą prób i błędów. No ale co nas nie zabije to nas wzmocni :)

Moim marzeniem, niedościgłym jak na razie, jest dodanie możliwości drukowania przepisów. Walczę z tym praktycznie od samego początku mojego blogowania. Jak na razie bez żadnych efektów :( Jeśli ktoś z Was ma to już za sobą i nie ma obiekcji, żeby podzielić się ze mną swoim doświadczeniem - będe ogromnie wdzięczna!

A na razie życzę miłych wrażeń zarówno estetycznych, jak i kulinarnych.

22:26, moniazo
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 sierpnia 2010

Oto kolejny odcinek cukiniowego serialu. Dziś cukinia w roli składnika sosu do makaronu. Nie muszę dodawać, że jest to udana rola, a nazwa potrawy mówi za siebie. Danie jest letnie, idealne na upalny dzień, taki jak dzisiaj. Szybko się je przyrządza i równie szybko zjada. Czego chcieć więcej? Spróbujcie. Polecam. Przepis w Internecie zamieściła lutka22.

Potrawa wprawdzie jest niewyględna, ale za to pyszna.

 

Składniki na 3-4 osoby:

10 dag boczku wędzonego

1 duża cebula

1 kostka sera Feta

1 duża cukinia

Sos sojowy

Sól, pieprz

Drobno posiekane świeże zioła: bazylia, oregano, rozmaryn (ja dodałam tylko bazylię, bo reszty nie miałam)

Zamiast ziół można dodać pietruszkę

 

Wykonanie:

Cukinię wydrążamy, obieramy i kroimy w kostkę. Jeśli jest młoda, to kroimy ją w całości ze skórką i miąższem. Cebulę i boczek kroimy w kostkę i przysmażamy na patelni na niewielkiej ilości oleju. Dodajemy pokruszoną Fetę i czekamy chwilę, aż ser się rozpuści. Dodajemy pokrojoną cukinię, sól, pieprz, trochę sosu sojowego, przykrywamy przykrywką i dusimy ok. 10 minut . Na koniec dodać posiekane zioła. Podajemy z makaronem wstążki. Pycha!!!

 

Do wykonania przez dziecko:

wydrążyć cukinię

pokruszyć ser

niezbyt ostrym nożem pokroić cukinię

wrzucać na patelnię kolejne składniki pod okiem mamy lub taty

niedziela, 08 sierpnia 2010

Zrobiłam!!! Słynną za sprawą książki i filmu "Julie i Julia" - Boeuf Bourguignon. Książki, której nie byłoby, gdyby nie blog, na którym jego twórczyni postanowiła opisać swoje roczne zmagania z 565 przepisami na dania kuchni francuskiej! O książce i o filmie pisałam już tutaj, ponadto przeczytałam książkę Julii Child "Moje życie we Francji" o której opowiedziałam tutaj. Zafascynowana postacią Julii postanowiłam spróbowac i ja. Poszukałam i znalazłam. Korzystałam z przepisu z tej strony.

Potrawa jest naprawdę pyszna. Mięso miękkie i rozpływające się w ustach i ten smak czerwonego wina... Naprawdę warto, szczególnie, że potrawa nie wymaga wielkiego nakładu sił i środków. Z przepisu wychodzi porcja na około 6 osób.

 

Składniki:

1,4 kg wołowiny pokrojonej w grubą kostkę

15 dag chudego boczku pokrojonego w słupki

1 łyżka oleju

1 marchewka i 1 cebula pokrojone w plastry

1 łyżeczka soli

1/4 łyżeczki pieprzu

2 łyżki mąki

3 szklanki czerwonego wytrawnego wina

2 szklanki bulionu wołowego

2 duże ząbki czosnku

1 pokruszony liść laurowy

łyżka przecieru pomidorowego


Wykonanie:

Boczek podsmażamy na oleju, przekładamy bez tłuszczu do garnka (musi być taki, który będzie można włożyć do piekarnika). Na tym samym tłuszczu, tylko bardziej rozgrzanym, smażymy partiami wołowinę, do lekkiego zbrązowienia. Przekładamy ją do garnka z boczkiem. Na tę samą patelnię wrzucamy marchewkę i cebulę i także podsmażamy. Przekładamy bez tłuszczu do garnka z mięsem.
Piekarnik rozgrzewamy do 230oC. Podsmażone składniki posypujemy solą pieprzem i mąką i wpładamy na 4 minuty bez przykrycia do piekarnika. Po tym czasie składniki mieszamy i ponownie wstawiamy na 4 minuty.

Następnie zmniejszamy temperaturę w piekarniku do 160oC, a do mięsa dodajemy przecier, czosnek i liść laurowy, dolewamy wino i bulion, ale tak, by mięso było ledwie przykryte. Wstawiamy do piekarnika bez przykrywki, a gdy sos zacznie bulgotać, przykrywamy i pieczemy 2,5 - 3 godziny.

Podajemy z ziemniaczkami, makaronem lub ryżem. Do tego możemy podać pieczarki (o,5 kg) przysmażone na maśle i małe cebulki (20 - 25 szt) skarmelizowane na maśle z olejem. Całość na talerzu posypujemy posiekaną zieloną pietruszką.

Polecam i życzę smacznego!

A w trakcie przygotowania wyglądało to tak:)


piątek, 06 sierpnia 2010

Ciasteczka są niezwykle pyszne, nieprzesłodzone, kruchutkie, z dużymi kawałkami jabłek. Piekłam je dziś pierwszy raz, bo chociaż przepis znalazłam dawno temu, ale nie wiedzieć czemu podchodziłam do nich jak do jeża, a okazało się, że są idealne. Według mnie są lepsze od ciasteczek serowych - bardziej kruche i delikatne.

Przepis znaleziony w odmętach sieci.

Składniki:

350 g mąki

200 g masła (część można zastąpić margaryną)

100g kwaśnej gęstej śmietany

1 jajko

1 żółtko

10 g drożdży

pół łyżki cukru (do drożdży)

500 g małych jabłek

pół szklanki cukru (do jabłek)

 

Wykonanie:

Mąkę przesiać, posiekać z masłem (wyjętym z lodówki) i drożdżami roztartymi z cukrem. Dodać śmietanę, jajko i żółtko i dalej wyrabiać siekając nożem. Potem jeszcze trochę wyrobić rękami. Ulepić kulę i włożyć do lodówki, najlepiej na noc. Ciasto w tym czasie trochę urośnie.

Jabłka obrać i pokroić w ósemki. Posypać cukrem i oczekać chwilę, aż puszczą sok i pokryją się glazurą. W tym czasie ciasto wyjąć z lodówki i rozwałkować na grubość ok 2-3 mm - podczas pieczenia urośnie, więc nie może być zbyt grube. Wycinać krążki - ja robiłam to okrągłą foremką do ciastek. Jabłka zawijać w ciasto jak pierożki, zlepić tylko końce. Układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Przed pieczeniem posmarować pozostałym białkiem i posypać cukrem kryształem (niekoniecznie). Piec na złoto ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180oC.

Smacznego :)

środa, 04 sierpnia 2010

Dostałam od mamy papierówki. Dobre jabłka, ale pod warunkiem, że nie są przejżałe i że nie jest ich 5 kg. Nie wiedziałam, co z tym zrobić, aż przypomniałam sobie przepis z moich wczesnomłodzieńczych :) lat, kiedy to z koleżankami dopiero wkraczałyśmy do kuchń naszych mam i próbowałyśmy szczęścia w najprostrzych potrawach. Rzecz jasna, przepisami wymieniałysmy się na potęgę, a potem katowałyśmy własne rodziny kolejnym cudownym kulinarnym wynalazkiem na miarę naszych możliwości. Jednak wśród tych wynalazków trafiały się prawdziwe perełki: dania proste w składzie, nieskomplikowane  w wykonaniu i rewelacyjne w smaku. Placek z jabłkami jest jedną z takich perełek. Zachęcam do spróbowania.

Do placka tego najlepiej nadają się jabłka typu szara reneta lub inne winne, ale ja z reguły robię to ciasto z takimi jakie akurat mam pod ręką i w nadmiarze, więc nie należy się zbytnio przejmować gatunkiem jabłek, bo ciasto i tak wyjdzie pyszne.

Składniki:

6 jabłek obranych i pokrojonych w ósemki

1 szklanka cukru

pół łyżeczki cynamonu

2 szklanki mąki

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody

cukier waniliowy (lub 2 łyżeczki cukru waniliowego domowej roboty)

8 łyżek oleju

3 jajka

 

Wykonanie:

Jabłka zasypać w garnku cukrem i cynamonem i odstawić na godzinę. Po tym czasie dodać wszystkie pozostałe składniki i wymieszać. Piec w formie keksowej wyłożonej papierem do pieczenia w nagrzanym do 200oC piekarniku, do tzw. suchego patyczka, tj ok. 30-40 minut.

Ciasto wyjąć z formy i ostudzić. Najlepsze jest zaraz po upieczeniu i ostudzeniu. Można podać do kawy, herbaty, lub zjeść na śniadanie ze szklanką mleka.

Do wykonania przez dzieci:

* odmierzyć składniki

* wsypać jabłka do garnka

* zasypać cukrem i cynamonem

* dosypać pozostałe składniki

* wymieszać ciasto

* przełożyć ciasto do formy

 

Tuż przed pieczeniem :)

 

A tu w trakcie :)


W tym roku jestem gorącą fanką cukini w każdej postaci: smażonej, pieczonej, grillowanej, podawanej jako danie główne, przystawka czy przekąska, jako składnik główny i uzupełniający. Wszystko co wygląda jak cukinia lub chociaż koło niej leżało podlega zjedzeniu. Jenym słowem: cukiniowo mi... :)

Poniżej przepis na cukinię prosty, szybki i smaczny. Możemy ją przyrządzić w większej ilości i upiec na grillu - goście będą zachwyceni, lub też w ilości mniejszej usmażyć na patelni - tylko dla siebie, jako polepszacz nastroju. Idealna do grillowanych mięs wszelkiej maści.

To cudo znalazłam na tej stronie, a ponieważ jest tam więcej takich skarbów, jeszcze coś stamtąd upichcę. Myślę też że ten sposób marynowania można zastosować również do grillowanej oberżyny, czy papryki.

Dodatkową zaletą jest to, że jest zupełnie niekłopotliwa w przygotowaniu i można ją zaserwować nawet na niespodziewanego grilla. Polecam gorąco.

Składniki:

1 cała cukinia

1 ząbek czosnku

szczypta ostrej papryki

sól

2-3 listki bazylii

oliwa z oliwek

 

Wykonanie:

Oliwę, sól, paprykę, posiekany ząbek czosnku i porwane liście bazylii mieszamy w misce. Cukinię kroimy w krążki lub podłużne pasy (to wersja na grilla) grubości ok. cm i smarujemy marynatą. Odstawiamy na 30 minut. Po tym czasie pieczemy cukinię na grillu po 5 minut z każdej strony, lub smażymy na patelni, co jakiś czas smarując resztą marynaty..

Do smażenia nie używamy już tłuszczu, z uwagi na to, że cukinia jest już "naoliwiona" sama w sobie.

Cukiniomaniakom i nie tylko: S M A C Z N E G O :)

 

Oto cukinia w fazie wstępnej :)

sobota, 31 lipca 2010

Jest doskonała. Kremowa, miękka, pachnąca. Polecam cukiniożercom i nie tylko. Podobno smakuje również tym którzy z cukinią się nie lubią :) nie sprawdziłam tego, bo niestety nie mam na kim. U nas wszyscy cukinię owszem, a nawet bardzo! Znalazłam ją na blogu Kasi.

 

Składniki:

2 cukinie

5 jajek ugotowanych na twardo

2 surowe jajka

250 ml śmietanki 36%

1 pęczek koperku

olej do smażenia

sól i pieprz

 

Wykonanie:

Cukinie pokroić na plastry około półcentymetrowej grubości i leciutko obsmażyć z obu stron, żeby zmiękła. Z patelni przekładamy na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, żeby odsączyć nadmiar tłuszczu (niekoniecznie). Na dno naczynia wykładamy warstwę z połowy cukinii, solimy, posypujemy pieprzem i układamy na niej jajka pokrojone również w grube plasterki. Ponownie posypujemy solą i pieprzem. Na wierz układamy pozostałą cukinię.

Śmietankę, posiekany koperek i surowe jajka mieszamy, dodajemy pieprz i sól i polewamy zapiekankę. Zapiekamy przez ok. 30 minut w 200oC. Można podać z ziemniakami lub samą. Polecam i życzę smacznego.

Wersja do druku

Pamiętacie pisenkę "Najłatwiejsze ciasto w świecie"? Ten tort zawsze mi ją przypomina. Biszkopt i masa śmietanowa, dodatkowo cytrynowy poncz sprawiają, że torcik jest wilgotny, świeży w smaku i nie przesłodzony. W sam raz na letnie przyjęcie urodzinowe dla dziecka. Ten właśnie zrobiłam na 9 urodziny mojej córki, mali goście jedli bez obrzydzenia :) a to już duży plus.

Przepis dostałam od mojej zapracowanej koleżnaki Agnieszki, która tak jak ja nie ma za wiele czasu, żeby wisieć nad garami :)

Składniki na jeden biszkopt:

potrzebne będą dwa biszkopty

3 jajka

225 ml mąki ( niepełna szklanka)

cukier waniliowy

150 ml cukru (trochę ponad pół szklanki)

1 łyżeczka proszku do pieczenia


Składniki na poncz:

1 szklanka wody

2 łyżki cukru

1/2 cytryne ze skórką

spirytus do smaku


Składniki masę śmietanową:

pół puszki ananasów

pół szklanki jagód

galaretka ananasowa

dżem ananasowy

1 litr śmietany kremówki (30%)


Wykonanie:

Wykonanie tego tortu można sobie podzielić na dwa etapy. Dzień wcześniej przygotować biszkopty, a drugiego dnia całą resztę.

Biszkopty:

oddzielamy zółtka od białek. Do białek dodajemy szczyptę soli i ubijamy sztywną pianę. Następnie po troszku dodajemy cukier i cukier waniliowy i nadal ubijamy, aż cukier prawie się rozpuści. Dodajemy po jednym żółtku, cały czs ubijając. Na koniec wsypujemy mąkę przesianą i wymieszaną z proszkiem do pieczenia i delikatnie mieszamy. Pieczemy w tortownicy wysmarowanej masłem i posypanej bułką tartą.

Poncz:

Do niedużego garnka wlewamy wodę wkładamy cytrynę pokrojoną w plastry i dodajemy cukier. Chwilę gotujemy, na koniec dolewamy spirytus.

Masa:

Galaretkę rozpuścić w 1/2 szklanki wody. Nie jest to łatwe, więc należy wstawić szklankę z galaretką do większej miski z wrzątkiem. Mieszać do rozpuszczenia. Ananasy pokroić w kostkę i osoączyć z soku. Jagody umyć i osączyć.

Śmietanę ubić i odłozyć do osobnej miseczki 4-5 łyżek. Powoli wlewać do nich galaretkę mieszając delikatnie, żeby śmietana się nie zważyła. Przelać powstałą ciecz do pozostałej śmietany i jeszcze raz krótko zmiksować. Śmietane podzielić na trzy części: do jednej dodać ananasy, do drugiej jagody, a trzecią zostawić na przybranie.

Przekroić biszkopty na pół i lekko nasączyć ostudzonym ponczem. Na pierwszy placek wyłożyć masę z ananasem, na drugą dżem ananasowy, an trzecią masę z jagodami. Udekorować owocami.

 

Wersja do druku

Bake Bread for World Bread Day 2011
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...