Życie ze smakiem
poniedziałek, 27 września 2010

To moje pierwsze crumble w życiu. Miesiąc wcześniej jeszcze nie wiedziałam, że coś takiego istnieje, a dziś uważam to za najlepszy deser w świecie. Właściwie nie potrzeba na niego żadnego przepisu. Wystarczy trzymać się zasady, że na spód kładziemy owoce, przykrywamy kruszonką, zapiekamy i zajdamy ze smakiem na ciepło lub na zimno, z dodatkami lub bez. Jednym słowem wyobraźnia to jedyny składnik który jest nam naprawdę potrzebny w  wyczarowywaniu różnych wersji crumble.

Zaciekawiona pochodzeniem tego smakołyku dowiedziałam się, że wziął się po prostu z biedy - jak z resztą większość najprostszych i najsmaczniejszych dań i wypieków. Wystarczy za przykład wziąć choćby chleb nasz powszedni - mąka, woda i trochę soli, to wystarczające produkty do upieczenia najlepszego na świecie chleba, a im mąka gorsza, czyli chlebowa lub razowa (w końcu białą mąkę jadało kiedyś tylko jaśniepaństwo), tym chleb lepszy. No ale wróćmy do crumble. Deser ten, lub potrawa, pochodzi z Wielkiej Brytanii. Pomysł jego przygotowania zrodził się, kiedy podczas wojny wprowadzono reglamentację takich produktów jak mąka, tłuszcz czy cukier. W tej sytuacji należało ograniczyś zużycie tych składników w kuchni. Stąd też zamiast pełnowartościowych ciast, ze spodem i wierzchem wymyślono nadzienie posypane kruszonką. Prawda, że genialne?

Crumble w Wielkiej Brytanii przygotowywane jest na słodko lub wytrawnie. Do słodkiej wersji używa się najczęściej takich owoców jak jabłka, jeżyny, brzoskwinie, śliwki, rabarbar czy agrest, a podstawowa kruszonka przygotowywana z mąki, masła i cukru może być wzbogacana płatkami owsianymi, migdałami, orzechami, a czasem pokruszonymi ciasteczkami, czy płatkami śniadaniowymi. Po upieczeniu crumble na słodko, podawane może być ono solo lub z dodatkiem bitej śmietany albo lodów. W wersji "na słono" bazę crumble stanowi mięso, warzywa i sos, a cukier w kruszonce zastępowany jest serem. Po upieczeniu może być podawane solo lub w towarzystwie warzyw. Dziś w Wielkiej Bytanii crumble jest ciągle bardzo popularne ze względu na swoją wyjątkową prostotę i nieprzeciętny smak i śmiem twierdzić że zdobywa coraz to nowych zwolenników (na przykład mnie) poza jej granicami.

Moje pierwsze crumble pochodzi z tej strony.


Składniki:

400 g truskawek

100 g migdałów (słupki najlepsze)

6 łyżeczek cukru waniliowego

6 łyżek mąki krupczatki

2 łyżki cukru pudru

2 łyżki masła

cukier puder do posypania (opcjonalnie)


Wykonanie:

Do naczynia żaroodpornego włożyć truskawki. Posypać cukrem waniliowym i migdałami. Do miseczki włożyć pozostałe składniki i palcami je połączyć ze sobą. Powstałą w ten sposób kruszonką posypać truskawki i zapiec całość w 180oC przez 25 minut. Prawda, że proste?

Smacznego :o)))


Wersja do druku

niedziela, 26 września 2010

 

Pyszny sernik w którym łączą się smaki i warstwy. Warstwa serowa jasna i słodka kontrastuje z masą serowo - porzeczkową, czerwoną i kwaskową. Sernik w oryginale wykonany był z czarnej porzeczki, ale ja poszłam za sugestią Kasi, od której zaczerpnęłam przepis, i swój sernik z robiłam z czerwoną porzeczką, co mu nie zaszkodziło bynajmniej. Czerwona porzeczka to taki owoc, który jest niedoceniany w kuchni i często przelatują kolejne lata a ona ani razu nie gości w naszej kuchni ani na stole. Czasem w przelocie zerwiemy kilka gałązek z krzaczka i na tym kończy się jej kulinarna kariera. Ze względu na to, ze jest kwaśniejsza od swojej czarnej siostry nie cieszy się zbytnim powodzeniem, bo wszelkie zabiegi jakim ją poddajemy wymagają zastosowania ogromnej ilości cukru. Szkoda. Ja jednak postanowiłam dać jej szansę w tym serniku bo bardzo ją lubię. Trochę obawiałam się tego, że sernik wyjdzie bardzo kwaśny, ale nie zaszkodziło mu to zupełnie. Smak miał bardzo interesujący i zupełnie inny niż byłby w wersji z czarną porzeczką. Polecam więc bo to miła odmiana. Szkoda tylko, że sezon na czerwoną porzeczkę dawno już się skończył.

 

Składniki:

200 g ciastek maślanych

100 g masła

900 g twarogu półtłustego lub tłustego zmielonego dwukrotnie

1 łyżka soku z cytryny

pół szklanki (125 ml) śmietany kremówki

200 g drobnego cukru

2 czubate łyżki żelatyny

400 g czarnej lub czerwonej porzeczki,

 

Wykonanie:

Ciastka rozdrobnić, dodać roztopione masło i wymieszać. Powinnny mieć wygląd i konsystencję mokredo piasku. Tortownicę o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia lub folią aluminiową. Na dno wyłożyć masę ciasteczkową, wyrównac i ugnieść łyżką. Włożyć do lodówki do czasu przygotowania masy serowej.

Twaróg zmiksować z cukrem, kremówką i sokiem z cytryny. Żelatynę rozpuścić w niewielkiej ilości wrzątku (ok. 1/3 szklanki) i jeszcze ciepłą dodać do masy serowej cały czas miksując, żeby się nie ścięła i nie utworzyła nieapetycznych grudek lub co gorsza ciągnących się pasemek.

Masę serową podzielić na 2 części. Jedną z nich wyłożyć na ciasteczkowy spód i wstawić do lodówki. W tym czasie zmiksować porzeczki i do drugiej części masy serowej dodać mus porzeczkowy. Można dodatkowo dosłodzić, ale ja tego nie zrobiłam. Wyłożyć masę porzeczkową na jasną i schłodzić całość przez noc w lodówce.

Udekorować dowlonie. Ja dekoruję zwykle bitą śmietaną.


Wersja do druku

piątek, 24 września 2010

Znalazłam na Durszlaku akcję, która bardzo mi przypadła do gustu. Jej autorką jest lejdi of the house. Jest to akcja godna polecenia wszystkim tym matkom polkom, które oprócz konieczności zadbania o rodzinę mają jeszcze 1001 innych obowiązków z których najbardziej czasochłonna jest praca zawodowa. Od dawna już, żeby jakoś pogodzić dom z całą resztą, w sobotę rano robię zakupy a potem przetwarzam je przez resztę weekendu, po to, żeby moja rodzina miała w co wbić zęby jak mnie nie ma w domu, no i żeby to nie był parapecik :o)). Nauczyłam się też że lepiej jest przyrządzić większa ilość potrawy, z czego część zostawić do zjedzenia, a część zamrozić lub zawekować. Na liście produktów zamrażanych znalazły się u mnie przede wszystkim chleby. Piekę je w ilości przemysłowej, i natychmiast po ostygnięciu przekrawam na połówki i zamrażam. Poza tym mrożę owoce. Truskawki i maliny pogniecione i wymieszane z cukrem - to najlepszy sposób zamrażania tych owoców. Dzięki dodatkowi cukru nie tracą nic z koloru smaku ani zapachu. Ponadto mrożę posiekany koperek. Dzięki temu mam go przez całą zimę i nie muszę kupować marketowego, uprawianego w jakiś przedziwny sposób, pełnego chemii i plastiku.

Poniżej znajdziecie listę potraw, których przepisy zamieściłam na blogu wcześniej a które nadają się do zamrażania.

Zapraszam też do udziału w akcji. Szczegóły znajdziecie tutaj.


Oto lista potraw, które zamrażarka pochłonie chętnie i bez wybrzydzania, a w odpowiednim czasie odda w nienaruszonym stanie:

Rożki Babci Rózi

Chleb wiedeński

Słone paluchy

Wołowina po burgundzku

Schab pieczony

Mufinki z jagodami

Gołąbki po meksykańsku

Sękacz w formie

Na razie tyle. Akcja ciągnie się aż do marca, więc propozycji z czasem będzie więcej :)

środa, 22 września 2010

 

Koniec tegorocznego lata upłynął mi na smakowaniu serników na zimno. Po wielu latach nielubienia zmienił mi się gust i zaczęłam lubić, a nawet bardzo. Po wypróbowaniu pysznego sernika z czerwonymi porzeczkami i sernika z jeżynami, przyszła kolej na sernik austalijski. Pomysł zaczerpnęłam z nieprzebranego wręcz źródła jakim jest forum cincin i zmodyfikowałam nieco według własnego pomysłu - dodałam odrobinę żelatyny a mleko słodzone zamieniłam na niesłodzone i dosłodziłam według własnego gustu. Sernik jest bardzo puszysty, lekki, delikatny, z ledwie wyczuwalną cytrusową nutą. Pracy z nim niewiele, a efekt jest piorunujący. W weekend testowałam na rodzinie - wynik testów przeszedł najśmielsze oczekiwania bo każdy prosił o dokładkę :) Polecam pomimo jesiennego chłodu za oknem.

 

Składniki:

225g ciasteczek typu digestive

75g masła

700g sera

puszka mleka skondensowanego niesłodzonego

sok z połówki cytryny

1 łyżeczka ekstraktu waniliowego, lub wanilii w innej postaci (esencja, cukier, nasiona itp.)

120g cukru pudru

2 łyżki żelatyny


Wykonanie:

Ciasteczka pokruszyć i wymieszać z miękkim lub roztopionym masłem do uzyskania papki o konsystencji i wyglądzie mokrego piasku. Masą wyłożyć dno tortownicy o średnicy 24 cm i schłodzić w lodówce do czasu przygotowania masy serowej.

żelatynę rozpuścić w 3-4 łyżkach gorącej wody. Ser utrzeć mikserem z sokiem z cytryny i ekstraktem z wanilii. Mleko skondensowane mocno schłodzone ubić na pianę (trwa to bardzo krótko - ok. 1 min), dodać cukier i jeszcze chwilę ubijać. Do osobnej miseczki przełożyć łyżkę sera, wlać lekko przestudzoną żelatynę i energicznie wymieszać. Ten moment jest bardzo trudny, bo jak ser jest bardzo zimny, a żelatyna tylko lekko ciepła, to może się ściąć zanim zdążymy ją wymieszać z masą serową. Dlatego żelatyna powinna mieć temperaturę około 40oC.

Przelać żelatynę rozmieszaną z serem do reszty masy serowej i zmiksować. Na koniec wymieszać mikserem obie białe masy ze sobą i wyłożyć na spód z ciastek. Schłodzić najlepiej przez całą noc.

Udekorować według własnego pomysłu. Ja do dekoracji użyłam mączki migdałowej i bitej śmietany.

 

Wersja do druku

wtorek, 21 września 2010

 

To nieskomplikowana propozycja mojej córeczki dla dzieci niejadków. Samodzielne przygotowanie i możliwość dania upustu fantazji, sprawią, ze zarówno przygotowanie jak i jedzenie może być dobrą zabawą. Niewątpliwie będzie to też element kulinarnego wychowania naszych dzieci. Pamiętam, jak sama będąc dzieckiem lubiłam wpadać do kuchni, gdy moja mama robiła różne ciasta, kremy czy torty i wyjadać po kryjomu pianę z białek ubitą z cukrem, wylizywać wałki, dojadać resztki topionej czekolady z garnuszka, a najbardziej lubiłam lepić pierogi. Były dramatycznie krzywe i niezgrabne w porównaniu z koronkowymi pierożkami mojej mamy, ale po ugotowaniu okazywało się, że choć lepione  z tego samego ciasta i nadziewane tym samym farszem są sto razy lepsze od maminych :)

Takie same są kanapeczki, które przygotowała moja córka - 100 razy lepsze od wszystkich innych kanapek - WŁASNE!!!

Zapraszam do zabawy


To się może przydać:

Chleb lub bułka (najlepszy jest chleb z formy)

żółty ser w plasterkach

różne wędliny w plasterkach

pomidorki koktailowe

rzodkiewka

dowolne ogórki

kapary

oliwki czarne lub zielone

pasztetowa

wyciskarka do czosnku (z pasztetu wychodzą fajne kluski :)

szczypiorek

ketchup

wykałaczki (do robienia żagli z sera lub innych przestrzennych kompozycji :)

foremki do wykrawania ciasteczek

wszystko inne co przyjdzie wam do głowy i znajdzie zastosowanie.

 

Do kanapek ze zdjęcia Ola użyła chleba  Vienna Bread na który przepis możecie znaleźć tutaj, masła, polędwicy łososiowej, sera salami, ogórków kiszonych. Jako narzędzia posłużyły jej foremki z Ikei, oraz nóż do smarowania pieczywa.

Smacznego i udanej zabawy :)

 

Wersja do druku

poniedziałek, 20 września 2010

 

 

No cóż... Rożki są rewelacyjne po prostu. W mojej wersji wystąpiły w dżemem z czarnej porzeczki domowej roboty i nie wyobrażam ich sobie w innym towarzystwie. Wychodzą maleńkie i pyszne. Znikają z prędkością światła. Trzeba przy nich trochę popracować ale efekt zdecydowanie wart jest poświęcenia. Zapraszam do pieczenia i do przeczytania ciepłego wspomnienia o Babci Rózi. Tam też znajdziecie oryginalny przepis na te małe dzieła sztuki. Cytuję za Basią:


Składniki:

100 ml letniego mleka

5 dag drożdży

5 łyżek cukru

30 dag mąki

3 żółtka

15 dag masła

konfitura z róży lub dobre powidła (na nadzienie) ·

cukier kryształ (do obtaczania rogalików)

 

Wykonanie:

Mleko, drożdże i cukier wymieszać i zostawić na kilkanaście minut żeby drożdże podrosły, następnie wymieszać z żółtkami i wlać do maki wymieszanej z masłem (jeśli żółtka SA duże, a masło miękkie ciasto potrzebuje dodatkowych 50g maki), zagnieść ciasto i włożyć do głębokiego naczynia z bardzo zimna woda i czekać az ciasto wypłynie (jak nie wypłynie to wyjąc po około 20 minutach - zwykle wypływa, ale czasem nie chce :) Ciasto wyjąc z wody, wyłożyć na omączona stolnice, podzielić ciasto na 8 części, wałkować okrągłe placki o 2-3 mm grubości, ciąć na trójkąty (każdy krążek na 12 trójkątów), na szerszym końcu każdego trójkąta położyć pół łyżeczki nadzienia, Zwinąć, szczelnie ścisnąć rogi, piec na złoto w temp. 175st. Po upieczeniu, jeszcze cieple, mącząc górna cześć w białku, następnie w cukrze krysztale. Boskie!

 

Tak wyglądały rożki tuż po upieczeniu:


A tu już tylko smętne resztki po wyjściu gości:

 

 

Wersja do druku

piątek, 17 września 2010

 

Tym plackiem przyłączam się do wrześniowej edycji Weekendowej Cukierni. Ciasto jest niekłopotliwe, dobrze się wyrabia a podczas jego wyrastania mamy czas na pestkowanie śliwek. Podczas pieczenia z piekarnika wydobywał się zabójczy aromat śliwek, zapowiadający prawdziwą ucztę. Nie zawiodłam się. Placek jest naprawdę pyszny, choć nie jestem obiektywna, bo bardzo lubię ciasta ze śliwkami. Niemniej jednak ten placek z pewnością znajdzie się w czołówce moich ulubionych "śliwkowców". Przepis cytuję za gospodynią tej edycji - Carmelliną.

 

Składniki:

- 20 g świeżych drożdży

- 200 ml letniego mleka

- 400 g mąki

- szczypta soli

- 1 jajko

- 100 g cukru + 1 łyżka

- 75 g roztopionego masła

- 1,25 kg węgierek

- 50 g posiekanych migdałów

- 1/2 łyżeczki cynamonu

 

Wykonanie:

Drożdże rozrobić z mlekiem i 1 łyżką cukru i odstawić na 15 min, by zaczyn zaczął pracować. Połowę mąki, sól, jajo i 75 g cukru wymieszać z rozczynem drożdżowym i roztopionym masłem. Wyrobić ciasto, dodając stopniowo pozostałą mąkę. Ciasto powinno odchodzić od brzegów miski. Jeżeli się klei, należy dosypać trochę więcej mąki. Pozostawić ciasto pod przykryciem przez 30 min do wyrośnięcia.

Węgierki umyć, osuszyć, wypestkować i przekroić na ćwiartki.

Ciasto energicznie zagnieść, by je odpowietrzyć, a następnie rozwałkować. Standardową blachę posmarować masłem i rozłożyć na niej równomiernie rozwałkowane ciasto. Na cieście ułożyć śliwki, posypać migdałami. Pierkarnik nagrzać do temperatury 220 st. C. Piec ciasto na dolnym poziomie piekarnika przez 30 min.

Pozostały cukier wymieszać z cynamonem i posypać nim jeszcze ciepłe, upieczone ciasto.

 

Wersja do druku

czwartek, 16 września 2010

To mój smak z dzieciństwa. Słodka, zapychająca, pachnąca, pyszna. Gościła u nas podczas świąt. Można się nią było wtedy bezkarnie opychać, sięgać po kolejne kawałki, wyjadać te z największą liczbą orzechów. Zwykle mama używała do niej orzechów włoskich, bo rosły u dziadków na podwórku. Ja zawsze marzyłam o tym, żeby kiedyś dodać orzechów laskowych. Oczywiście w końcu przyszedł ten moment, kiedy moje marzenie się spełniło. Okazało sie jednak, że czekolada jest owszem, całkiem smaczna, ale to jednak nie jest TEN smak o który mi chodziło. Do dziś preferuję dodatek włoskich orzechów nad wszystkie inne dodatki.

Najlepsza pocieszajka. Spróbujcie sami :)

 

Składniki:

1/2 szklanki mleka

2 szklanki cukru

1 margaryna

6 łyżeczek kakao (może być więcej)

500 g mleka w proszku

garść orzechów włoskich lub laskowych, albo dowolnych bakalii


Wykonanie:

Wszystkie składniki z wyjątkiem mleka w proszku i bakalii zagotować i przestudzić. Po przestudzeniu wsypywać powoli mleko w proszku miksując całą masę. Na koniec dodać orzechy i/lub bakalie. Keksówkę o wymiarach 10x20 (ja mam troszkę większą) wyłożyć falią aluminiową i przełożyć do niej masę czekoladową. Wstawić do lodówki i poczekać aż stężeje. Kroić na plastry o grubości około 0,5 cm.

Smacznego :)

Wersja do druku

To już ostatnia odsłona cukiniowego serialu w tym sezonie. Jak zobaczyłam ten pasztet na blogu u Kasi, od razu wiedziałam, że będzie mi smakował. Połączenie cukinii pieczarek i żółtego sera okazało się strzałem w dziesiątkę. Najlepszy jest na ciepło zaraz po upieczeniu, ale smakował nam też podsmażony na maśle. Jest szybki w przygotowaniu, co uważam za jego dużą zaletę. Doskonały na ciepłą kolację z rodziną.


Składniki:

3 młode cukinie (ok 600 - 700 g)

250 g pieczarek

2 marchewki

1 duża cebula

200 g sera żółtego

4 jajka

1 pełna szklanka kaszy manny

sól, pieprz

olej do natłuszczenia


Wykonanie:

Cukinię myjemy i ucieramy razem ze skórką na najgrubszych oczkach tarki i odciskamy z soku na sicie (ja niewiele odcisnęłam więc dałam sobie spokój). Na tych samych oczkach ucieramy pieczarki, marchewki, ser i cebulę (ja cebulę pokroiłam w kostkę). Łączymy je ze sobą, solimy i pieprzymy do smaku, dodajemy jajka i kaszę. Całą masę dokładnie mieszamy.

Keksówki wykładamy folią aluminiową na spodzie i po bokach, smarujemy olejem, żeby pasztet bez problemu odklejał się od niej. Masę przekładamy do foremek. Pieczemy w 180oC przez godzinę.

Wersja do druku

niedziela, 05 września 2010

 

 

Jest to mój debiut w Weekendowej Piekarni. Dawno nie piekłam chleba na drożdżach więc spośród dwóch propozycji na ten weekend  wybrałam właśnie tę, a poza tym zaciekawiło mnie co też daje wypiekom zastosowanie bardzo zimnej wody. Postanowiłam to sprawdzić.

Jest to jednocześnie mój pierwszy chleb na blogu, bo do tej pory, mimo, że piekę już od długiego czasu, jakoś nie mogłam się zdecydować, który z moich ulubionych chlebów powinien zapoczątkować ten wątek...

Ciasto przy wyrabianiu nie sprawia najmniejszych problemów, jest bardzo plastyczne, nie lepi się do rąk, a formowanie bochenków jest prawdziwą przyjemnością. Chociaż nie jestem tu obiektywna, bo zabawę w bochenki po prostu uwielbiam :)

Sam chleb w smaku jest bardzo delikatny, ma cieniutką skórkę, i pasuje raczej do dżemów, miodu i białego serka. Wyjątek mogą stanowić wędliny drobiowe, z którymi ten chleb nie kłóciłby się smakiem. Ponieważ w smaku bardzo jest podobny do bułki, nie będzie z pewnością grzechem, jeśli zamiast bochenków uformujemy małe bułeczki.

Przepis pochodzi z książki "Making bread at home" Tom Jaine. Cytuje za Gospodarną Narzeczoną:


Składniki:

30 g świeżych drożdży
525 ml bardzo zimnej wody
900 g białej mąki chlebowej
1 łyżka soli
30 g mleka w proszku
30 g masła

Wykonanie:

Mleko w proszku wymieszać z mąką, dodać sól, następnie masło. Zrobić w środku dołek i dodać rozpuszczone w wodzie drożdże. Wymieszać. Następnie przenieść na oprószony mąką blat i zagniatać przez co najmniej 10 minut. Przełożyć ciasto do naoliwionej miski, przykryć folią kuchenną i odstawić w ciepłe miejsce na 3 godziny. W tym czasie, ciasto co godzinę należy przebić, odgazować.
Gdy ciasto jest gotowe, podzielić na cztery kawałki, ukształtować z każdego kulę, przykryć i zostawić do odpoczynku, na 15 minut. Następnie uformować podłużne bochenki, ułożyć na wysmarowanej olejem blasze do pieczenia, złączeniem w dół albo przełożyć do omączonego koszyka, lub ułożyć pomiędzy płótnem piekarskim, złączeniem w górę. Lekko posmarować oliwą, przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia w bardzo ciepłym miejscu, na około godzinę.
Nagrzać piekarnik do 230C. Kiedy chleby podwoją objętość, naciąć i piec przez około 20 minut. Przez pierwsze 5 minut co najmniej trzy razy rozpylać parę. Jeśli po 20 minutach chleb nie będzie zrumieniony i ostukany od spodu nie będzie wydawać głuchego odgłosu, należy dopiekać przez kolejne 10-15 minut. Studzić na kratce.

 

Ciasto po wyrobieniu wygląda tak:

 

 

a chleb po upieczeniu tak:


Wersja do druku

czwartek, 02 września 2010

bigos cukiniowy

Hm... Serial z cukinią w roli głównej zaczyna trącać tasiemcem, ale cóż poradzę, że tak mnię na to zacne warzywo wzięło :)

Potrawa jest bardzo prosta i szybka w wykonaniu. Nadaje się na lekką kolację dla niespodziewanych gości. Przygotowuje się ją ze składników które mamy zwykle w domu, więc nie wymaga kosztownych nakładów i wcześniejszego przygotowania. No a poza tym jest naprawdę smaczna. Lekko zmodyfikowany przepis pochodzi od mojej bratowej.

Zapraszam


Składniki:

2 spore cukinie (ok. 1,2 kg)

1 średnia cebula

200 g kiełbasy (używam podwawelskiej)

1 łyżka smalcu

1 łyżka mąki

1 łyżka koperku

sól i pieprz do smaku

olej do zmażenia


Wykonanie:

Cukinię myjemy, przecinamy wzdłuż na pół i kroimy na cinkie plasterki. Użyłam szatkownicy. Można też zetrzeć cukinię na grubych oczkach, lub pokroić w drobniejszą kostkę. Wszystko zależy od Waszych upodobań.

Do głębokiej patelni lub szerokiego garnka wlewamy olej i szklimy na nim cebulę pokrojonę w kostkę. Dorzucamy cukinię i krótko smażymy na mocnym ogniu. Zmniejszamy ogień, dodajemy kiełbasę pokrojoną w kostkę, przyprawiamy solą i pieprzem i dusimy około 10 minut. Na patelni topimy smalec i dodajemy do niego mąkę. Smażymy chwilę, aż mąka się zezłoci. Z garnka z bigosem wybieramy kilka łyżek soku, wlewamy na patelnię i szybko mieszamy po czym wlewamy całą zasmażkę do bigosu. Gotujemy ok. 2 minut. Dodajemy koper, lub pietruszkę, lub rukole, lub co kto lubi z zieleniny. Podajemy z ziemniakami lub z chlebem.

Wersja do druku

środa, 01 września 2010

Udało się!!!!!! Jest opcja wydruku przepisów na blogu. Nigdy nie wpadłabym na to jak to zrobić, gdyby nie pomoc Dorotki z Moich Wypieków. Wielkie dzięki Dorotko :)

Wydruk na razie tylko pod plackami z cukinii. Ale na pewno będzie sie pojawiać pod każdym nowym postem, historyczne będę uzupełniała sukcesywnie.

Miłego drukowania i smacznego życzę wszystkim dobrym duszom, które do mnie zaglądają :)

22:22, moniazo
Link Komentarze (2) »
Bake Bread for World Bread Day 2011
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...