Życie ze smakiem
czwartek, 30 czerwca 2011

Czemu nie!

Siedzę sobie i myślę, że zrobię nowy sernik. Będzie z jagodami i bita śmietaną. To na pewno. W końcu mamy sezon na jagody, a co smakuje lepiej niż jagody z bitą śmietaną? NIC!

No może gofry z bitą śmietaną i jagodami :o) Gofrów jednak nie będzie. Sernik dopracowuję w proporcjach. Lada moment będzie gotowy.

Zapraszam wkrótce

 

Proszę bardzo!

 

Składniki:

2-3 cytryny (lub pomarańcze)

2-3 łyżki cukru (według gustu)

1-1,5 litra wody gazowanej (lub nie - według gustu)

 

Wykonanie:

Wyciskamy sok z cytryn, przelewamy do dużego dzbanka, dodajemy cukier i ostrożnie wlewamy wodę gazowaną. Reakcja jest wybuchowa więc róbcie to ostrożnie :)

Ach! Jeszcze jedno - poproście dzieci. Napewno zrobią lemoniadę znacznie lepiej niż Wy :)

 

niedziela, 19 czerwca 2011

Upiekłam dziś moją własną propozycję do czerwcowej Weekendowej Cukierni. Ciasto zagniotłam wczoraj i włożyłam do lodówki na całą noc i pół następnego dnia. I myślałam, że ich w końcu nie upiekę. Moje ciecię miało dzisiaj imprezę urodzinową. Biegałam więc od rana próbując jednocześnie ogarnąć dom, przygotować jakieś co nieco na imprezę, oraz skorzystać z niedzieli tak jak lubię (czyli trochę się poobijać przed poniedziałkiem). Nietrudno się domyślić, że wprawiłam się tym wszystkim w stan lekkiego wnerwienia. Dlatego też ciasteczka co chwilę schodziły na dalszy plan. W końcu przyszedł jednak ten moment, że musiałam zdecydować - upiec czy wyrzucić. Upiekłam. Wprawdzie poziom wkurzenia w trakcie jeszcze wzrósł, bo ciasto jest dość trudne i nie chciało się zlepić ani w usteczka, ani w miseczki ani w pierożki, ani w łódeczki, ani w żadną inną formę. W końcu mój brat (obecny przy walce z ciastem) poradził mi, żebym owoce położyła na krążki ciasta i nic już więcej z nim nie robiła. Posłuchałam, bo i tak nie miałam już wiele do stracenia. W końcu nie o wygląd tutaj chodzi tylko o smak. Chociaż z drugiej strony...

Popatrzcie sami

Ciasteczka są bardzo pyszne. Ciasto jest kruche, wytrawne i lekko się rozwarstwia. Dyskretnej słodyczy dodają owoce, które wcześniej były zasypane cukrem i pokryły się słodką glazurą. Jeśli uda wam się ulepić bardziej zamknięty kształt, wówczas możecie je z wierzchu posmarowac białkiem i posypać cukrem kryształem. Będą słodsze, ale to nie jest konieczne.

Życzę cierpliwości i smacznego.

Przepis i zeszłoroczne zdjęcia znajdziecie TUTAJ.

PS. W rzeczywistości wyglądały dużo lepiej niż na tym zdjęciu, ale w związku z imprezą nie udało mi się zrobić niczego lepszego. Jeśli foto was nie zachęca, to chociaż uwierzcie na słowo...



Chociaż to nie do końca prawda. Bo galaretki, takiej chemicznej, sklepowej nie ma w tym serniku ani grama.

Wprawdzie truskawki kupiłam po to, żeby upiec cukierniane ciasteczka, ale jakoś tak upalnie było w zeszły weekend, że postanowiłam już nie konkurować piekarnikiem ze słońcem.

Sernik oczywiście wymyśliłam na poczekaniu. Nie muszę chyba dodawać, że jest doskonałym deserem w upalne dni. Nie wymaga pieczenia, ani długiego wiszenia nad garami. 15 minut i po zabiegu :)

Składniki na spód:

160 g herbatników (u mnie tradycyjnie digestive - mogą być z czekoladą)

60 g stopionego masła

 

Składniki na masę:

500g sera twarogowego trzykrotnie zmielonego (użyłam, jak zwykle wiaderkowej piątnicy)

250g serka mascarpone

2/3 szklanki cukru pudru

1 łyżka ekstraktu waniliowego

0,5 kg truskawek pokrojonych w ćwiartki

3 łyżki cukru kryształu

1 lub 2 płaskie łyżki żelatyny

opcjonalnie:

250 g śmietany kremówki

1 łyżka cukru pudru

 

Wykonanie:

Ciasteczka kruszymy na piasek i mieszamy ze stopionym masłem. Wysypujemy do wyłożonej folią aluminiowa tortownicy o średnicy 20 cm. Lekko uklepujemy i wyrównujemy powierzchnię. Wstawiamy do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

Truskawki zasypujemy cukrem kryształem i odstawiamy na 15-20 minut, żeby puściły sok. W tym czasie miksujemy obydwa sery z cukrem pudrem i ekstraktem waniliowym.

Teraz powinniśmy ubić śmietanę, jeśli planujemy ją dodać do sernika. Do lekko ubitej śmietany dodajemy łyżkę cukru pudru i ubijamy jeszcze krótką chwilę, aż śmietana wyraźnie zgęstnieje. Tu należy być czujnym, żeby nie przesadzić z ubijaniem, bo wówczas możemy wyprodukować słodzone masło:). Śmietanę dodajemy do masy serowej.

Jeśli mamy gęsty ser (tak jak ja miałam), dodatek śmietany go rozrzedzi, dlatego trzeba dodać więcej żelatyny. Tak samo trzeba postąpić gdy ser jest rzadki. Wówczas ilość żelatyny powinniśmy zwiększyć do lekko czubatych łyżek. Jeśli zrezygnujemy ze śmietany, wówczas sernik będzie mniej puszysty, za to bardziej serowy. Wówczas dodajmy tylko jedną łyżkę żelatyny. Sernik i tak się nie rozpłynie.

Po rozstrzygnięciu wątpliwości, co do dodatku śmietany i ilości żelatyny, wróćmy do truskawek. Zdążyły już puścić sok. Żelatynę rozpuszczamy w kilku łyżkach gorącej wody. Jeśli nie chce się rozpuścić, to naczynie z żelatyną wstawmy do miski z wrzątkiem. Teraz pójdzie już błyskawicznie. Rozpuszczoną i lekko przestudzoną żelatynę dodajemy do truskawek i bardzo energicznie mieszamy. Odkładamy kilka łyżek truskawek do osobnej miseczki, a pozostałe dodajemy do masy serowej i znów energicznie mieszamy całość. Masę serowo-truskawkową wykładamy na ciasteczkowy spód, a na nią delikatnie kładziemy pozostawione truskawki. Jeśli masa jest bardzo rzadka - trzeba ją włożyć do lodówki na pół godziny. W tym czasie trochę stężeje i udekorowanie wierzchu sernika nie będzie już stanowiło problemu.

Życzę smacznego i spieszcie się - sezon truskawkowy już się kończy :)

Bake Bread for World Bread Day 2011
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...