Życie ze smakiem
niedziela, 28 listopada 2010

 

Przepyszna, kwaskowa konfitura, doskonała do bułeczek domowej roboty, niezła do rogalików, ale ja najbardziej lubię dodawać ją do herbaty. Znaleziona na blogu Moje Wypieki. Na zdjęciach - w towarzystwie miękkich maślanych bułeczek.

Składniki:

  • 55 dag cytryn
  • 4 szklanki wody
  • 70 dag kiwi
  • 5 szklanek cukru (dodałam nieznacznie więcej)

Wykonanie:

Cytryny należy dobrze wyszorować i sparzyć. Kroimy je na ćwiartki, usuwamy pestki i większe membrany. Kroimy na cieniutkie plasterki, wkładamy do szklanego słoja, zalewamy wodą i zostawiamy na noc.

Następnie cytryny z wodą przelewamy do garnka z grubym dnem i gotujemy odkryte przez około 15 minut, żeby woda nieco odparowała. Kiwi obieramy, usuwamy zdrewniały środek i kroimy w małą kostkę lub miksujemy blenderem. Dodajemy do cytryn razem z cukrem i zagotowujemy. Zmniejszamy moc palnika do minimum i gotujemy od 1 do 3 godzin, bez przykrycia, co pewien czas mieszając. W zależności od tego jaką chcecie uzyskać gęstość konfitur, gotujecie krócej lub dłużej. U mnie to było około 2,5 godziny.

Zamykamy w słoiczkach, zjadamy ze smakiem :)

 

 

Wersja do druku

 

Tagi: owoce
19:59, moniazo , Przetwory
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 listopada 2010

 

 

Przyszedł mi do głowy od razu gdy tylko Tatter ogłosiła Cytrusowy Tydzień 2010. Inspiracją był sernik australijski Eklerka z forum cincin.

Sernik wyszedł pysznie cytrynowy. Warstwa mleczno serowa przełamuje kwaskowatość warstwy cytrynowo-serowej i vice versa. Oto przepis:

Składniki na spód:

  • 250 g ciastek czekoladowych typu digestive
  • 80 g masła

Składniki na masę serową:

  • 400 g twarogu trzykrotnie mielonego
  • 200 g mleka skondensowanego SŁODZONEGO
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 1 łyżka żelatyny (opcjonalnie)

Składniki na masę cytrynową:

  • 250 g serka mascarpone
  • 100 g kremu cytrynowego (lemon curd)*

Wykonanie:

Ciastka pokruszyć na pył - najlepiej w blenderze, lub robocie kuchennym, wymieszać z rozpuszczonym masłem do uzyskania konsystencji mokrego piasku. Przesypać ciastka do małej tortownicy i uklepać na dnie, wykładając masą ciasteczkową również boki. Jeśli chcecie zrezygnować z ciasteczkowych boków, to należy wówczas użyć mniej ciastek i masła, bo spód będzie zbyt gruby.

Tortownicę wkładamy do lodówki do czasu przygotowania masy serowej.

Twaróg miksujemy do puszystości, po czym dodajemy mleko i ekstrakt waniliowy. Teraz trzeba przyjżeć się masie serowej i zdecydować, czy konieczny będzie dodatek żelatyny. Jeśli jest rzadka (czyli łopatki miksera nie zostawiają na niej wyraźnego śladu, który się nie rozpływa), to należy dodać ciepłą żelatynę, rozpuszczoną w niewielkiej ilości gorącej wody. Jeśli natomiast masa jest dość zwarta, to można zaryzykować i nie dodawać żelatyny. Gotową masę serową wykładamy na ciasteczkowy spód i ponownie wkładamy do lodówki na około dwie godziny.

Po tym czasie przygotowujemy masę cytrynową - mieszamy krem cytrynowy z serkiem mascarpone i miksujemy do połączenia się składników. Masę wykładamy do tortownicy. Wierzch dekorujemy czekoladą.

* Krem cytrynowy (lemon curd) możemy przygotować według przepisu zamieszczonego TUTAJ.



Wersja do druku

czwartek, 25 listopada 2010


Następna propozycja do cytrusowego tygodnia to likier  pomarańczowy domowej roboty. Jego zaletą jest szybkość przygotowania. Nie trzeba też długo czekać aż dojżeje, bo gotowy jest zaledwie w cztery dni. Może z powodzeniem zastąpić likier Cointreau, który używany jest do wielu cytrusowych ciast i deserów. Likier jest bardzo aromatyczny, z delikatnym posmakiem goryczy. Idealny do świątecznych dań i wypieków, zarówno do bezpośredniego jak i pośredniego spożycia :)
Składniki:
  • 2 duże pomarańcze
  • 1 szkl. spirytusu
  • 300ml wody
  • 30 dag cukru
Wykonanie:

Pomarańcze sparzyć, wyszorować, osuszyć, zdjąć z nich pomarańczową część skórki. Z owoców wycisnąć sok, wymieszać z wodą i cukrem, zagotować, przecedzić przez gazę.

Wystudzony syrop wymieszać ze spirytusem i przelać do jednego naczynia , najlepiej dużego słoika razem z obranymi skórkami. Zakręcić i odstawić na 4 dni w chłodne miejsce. Od czasu do czasu potrząsnąć słojem.

Po 4 dniach przecedzić i wlać do butelek.

 

Wersja do druku

wtorek, 23 listopada 2010

 

Ten krem to doskonały dodatek do wielu deserów. Jest naprawdę mocno cytrynowy, ale też kremowy i bardzo wdzięczny w obróbce. Nadaje się do przekładania biszkoptów, bezików, do serników, ciastek, tart, może też być świetnym nadzieniem do pączków. Wymieszany z mascarpone łagodnieje i daje nam kolejne możliwości wykorzystania. Receptur na krem cytrynowy można znaleźć w internecie sporo - ja wybrałam tę od Dorotki, bo ma mało tłuszczu, ale kiedyś zaszaleję i spróbuję takiego z masłem, a niech tam - raz się żyje :)

Składniki:

  • sok wyciśnięty z 3 cytryn i skórka z nich otarta
  • 2 żółtka
  • 2 jajka
  • 200 g cukru
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka oliwy

 

Wykonanie:

Wszystkie składniki (oprócz oliwy) wkładamy do garnuszka i zagotowujemy, cały czas mieszając. Od zagotowania trzymamy go na gazie przez 2 minuty, cały czas mieszając. Dodajemy oliwę i znów gotujemy przez 2 minuty. Jeśli crem jest grudkowaty, to należy przetrzeć go przez sitko lub zmiksować blenderem.

Przechowujemy w lodówce, w szczelnie zamkniętym słoiczku do tygodnia czasu.


Wersja do druku

poniedziałek, 22 listopada 2010

 

Herbata ta jest składnikiem menu lubelskiej restauracji Insomnia. Tam też po raz pierwszy jej spróbowałam. Od tej pory jest to nasz ulubiony zimowy napój rozgrzewający. Polecam gorąco :)

Składniki na jedną osobę:

  • 1 kubek zaparzonej gorącej herbaty
  • 3 goździki
  • gruby plaster pomarańczy lub jabłka
  • sok malinowy do smaku.
  • można opcjonalnie dodać naparstek czystej wódki.

Wykonanie:

Do kubka z herbatą dodajemy goździki, dolewany sok malinowy - tyle ile lubimy, dodajemy pomarańczę lub jabłko. Pijemy na gorąco.

Smacznego :)

 

 

Wersja do druku

niedziela, 21 listopada 2010

Niniejszym udało mi się nadrobić kolejną zaległość z Weekendowej Piekarni. Bułeczki wprawdzie nie wyszły mi bardzo miękkie, ale za to naprawdę maślane. Bardzo pyszne na niedzielne śniadanie, które właśnie w takiej postaci będę dziś spożywać :)

Polecam gorąco, życząc smacznego.


Składniki:

  • 750 g mąki chlebowej
  • 345 g wody
  • 1 jajko (ok. 75 g)
  • 60 g masła (temp. pokojowa)
  • 45 g cukru
  • 38 g mleka w proszku
  • 15 g soli
  • 38 g świeżych drożdży


Wykonanie:

Wzięłam połowę wszystkich składników z wyjątkiem jajka oczywiście (użyłam małego o wadze ok. 40g). Wrzuciłam wszystko do miski i wyrabiałam do uzyskania gładkiego elastycznego ciasta. W maszynie robiłam to około 10 minut. Przykryłam miskę i odstawiłam na godzinę do podrośnięcia. Moje ciasto nie podwoiło w tym czasie objętości.

Podzieliłam ciasto na 8 części. Robiąc z całości należy je podzielić na 12-15 części w zależności od tego jak duże bułki chcemy uzyskać. Uformowałam bułeczki. Zrobiłam dwa rodzaje węzełków. Uformowane bułeczki poukładałam na blasze wyłożonej pergaminem. Zostawiłam pod przykrycierm do podwojenia objętości, czyli mniej więcen na 45 minut. Przed pieczeniem posmarowałam mlekiem, do lubię grubą chrupiącą skórkę.

Piekłam 15 minut w 200oC, po czym zmniejszyłam temperaturę do 170oC i dopiekałam jeszcze przez 3 minuty. Wystudziłam na kratce.

Wersja do druku

sobota, 20 listopada 2010

Ostatnio stałam się monotematyczna nieco, bo na blogu albo chleb w wielu odsłonach, albo kolejny sernik na zimno. Cóż poradzić, kiedy chleb trzeba jeść, a jeśli jeść to i piec. Proste. Piekę więc chleb za chlebem. Czasem po cztery bochny dziennie (spokojnie - tylko w weekendy mam taką moc). No a seniki - po prostu oszalałam na ich punkcie (nadrabiam zaległości z zamierzchłej epoki dzieciństwa, kiedy to sernik był trujący pod każdą postacią :). Ciągle przychodzą mi do głowy kolejne wariacje na ten sam temat. Trudno się opędzić od tych myśli, więc jak tylko przychodzi sobota, zakradam się do kuchni i klecę kolejny serniczek, a w głowie już pięć nowych się pojawia.

No ale rozmaitość już stoi za progiem. Od poniedziałku cytrusowy tydzień. Serniczka oczywiście nie zabraknie, ale chleb cytrynowy podaruję sobie. Przynajmniej tym razem.

Zapraszam więc do zabawy i do kosztowania cytrusowych pyszności. Zacznę od czegoś rozgrzewającego, boć to zima za pasem :)

 

Oto kolejny chleb, który często pojawia się na naszym stole. Pyszny, miękki i pachnący, z dużą ilością ziaren siemienia lnianego i słonecznika. Jeden z naszych ulubionych. Przepis znalazłam u Dorotki.

Przygotowanie ziarna:

  • 35 g siemienia lnianego
  • 100 g wody

Ziarno zalewamy wodą i odstawiamy do napęcznienia na 12 - 16 godzin.

Zaczyn:

  • 75 g mąki pszennej
  • 90 g wody
  • 2 łyżki zakwasu

Mieszamy ze sobą wszystkie składniki zaczynu i odstawiamy w temperaturze pokojowej do przefermentowania na 12 -16 godzin.

Ciasto właściwe:

  • 380 g mąki pszennej (najlepiej chlebowej)
  • 40 g mąki żytniej
  • 60 g uprażonych ziaren słonecznika
  • 30 g uprażonych ziaren siemienia lnianego
  • 175 g wody
  • 18 g (1 łyżka) soli


Wykonanie:

Mieszamy wszystkie składniki ciasta chlebowego razem z zaczynem i napęczniałymi ziarnami siemienia przez około 10 minut. Ciasto powinno być średnio ścisłe, więc korygujemy jeszcze ilość mąki lub wody i wyrabiamy jeszcze przez chwilę. Ciasto odstawiamy na 2 - 2,5 godziny składając je  w tym czasie raz lub dwa razy w jednakowych odstępach czasu.

Po upływie wyżej wymienionego czasu formujemy owalny  bochenek i umieszczamy delikatnie w koszyku do wyrastania  złączeniem do góry. Można w tym celu użyć koszyczka na chleb lub głębokiej salaterki wyłożonej lnianą ściereczką i obsypanej obficie mąką. Pozostawiamy bochenek do wyrośnięcia na następne 2 - 2,5 godziny. Powinno podwoić objętość. Jeśli nie - to czekamy tak długo aż ciasto przyrośnie dwukrotnie. Po wyrośnięciu przekładamy chleb na łopatę (mam zrobioną ze sklejki), robimy kilka głębokich nacięć i wkładamy szybko do piekarnika. Pieczemy w temperaturze 220ºC przez 40 - 45 min.

 

Wersja do druku

czwartek, 18 listopada 2010

 

Kiedy ten chleb pojawił się w Weekendowej Piekarni mój zakwas właśnie był zszedł, a nowy jakość rodził się  w bólach. Mimo, że nie przepadam za chlebami na drożdżach, wybrałam wówczas chleb wiedeński.

Ale o takiej recepturze, jak ta, nie zapomina się łatwo.

Moje przeczucie nie zawiodło. Chleb okazał się bardzo aromatyczny, sprężysty, wilgotny, świeży, po prostu doskonały. Polecam. No i, jak to mówią w WP - niech się wam upiecze :)

Przepis pochodzi od Tatter, cytuję (z komentarzem) za Tilinarą, a gospodynią była A.Grey ze Spiżarni. Szczegóły zanjdziecie TU.

Składniki:

  • 230 g białego zaczynu zakwasowego levain (100% hydracji)*
  • 510 g białej pszennej maki chlebowej 3 g drożdży instant
  • 230 g ugotowanych ziemniaków w łupinkach
  • 230 g wody z gotowania ziemniaków
  • 14 g soli
  • 115 g sera Cheddar
  • liście z 4-5 gałązek rozmarynu, posiekane (dodałam z dwóch)


Przygotowanie: W dużej misce wymieszać cały zaczyn z połową mąki, drożdżami, wystudzonymi ziemniakami i połową wody z gotowania ziemniaków. Miskę (odkrytą) odstawić na 30 minut. Następnie, do ciasta wsypać pozostałą mąkę z solą i mieszając, dodać tyle pozostałej wody, aby powstało raczej luźne ciasto. Wyłożyć ciasto na stół i wyrabiać przez 6 minut. Dodać posiekany rozmaryn i dalej zagniatać przez 2 minuty. Ciasto powinno być lepkie ale nie klejące się (temp 25-27C). Gotowe ciasto umieścić w naoliwionej misce, przykryć i zostawić na 90 minut, składając ciasto w połowie wyrastania.
Podzielić na dwie części, nadać kształt prostokąta. Na środku każdego ułożyć plastry sera, zostawiając dookoła margines ciasta. Następnie zwinąć ciasto ścisło, docisnąć końce. Na blasze do pieczenia ułożyć arkusz pergaminu, posmarować go lekko oliwą i posypać semoliną. Ułożyć bochenki obok siebie zostawiając miedzy nimi odstęp. Blachę wsunąć do plastikowej torby i zostawić do wyrośnięcia na 1 godzinę. Rozgrzać piec do 260C.
Wyrośnięte bochenki naciąć szybko (dość głęboko, do pierwszej warstwy sera) i zsunąć wraz z pergaminem na gorący kamień. Piec z parą przez 35 minut (parę wtryskiwać tylko przez pierwsze 2 minuty pieczenia co 30 sekund). Po ostatnim wstrzyknięciu pary zmniejszyć temperaturę pieca do 230C . Studzić na kratce.

* Biały zaczyn zakwasowy levain 100% hydracji uzyskujemy poprzez wymieszanie 115 g wody, 115 g białej mąki pszennej i 2 łyżek aktywnego zakwasu. Mieszaninę pozostawiamy na ok. 12 godzin w temperaturze pokojowej do przefermentowania.

 

Wersja do druku

środa, 17 listopada 2010

Ten sernik powstał na skutek objawienia jakie na mnie spłynęło, kiedy zastanawiałam się jak zagospodarować resztę sera po ostatniej sernikowej produkcji. Za dużo, żeby zjeść, za mało żeby wyprodukować kolejny sernik. Marzył mi się sernik z owocami, ale na samą myśl o pomieszaniu sera ze świeżymi owocami (z zamrażarki oczywiście) dostawałam gęsiej skórki. Pamiętam te letnie serniki z dodatkiem porzeczek, truskawek czy jeżyn. Latem przyjemnie chłodzące - zimą przyprawiające o dreszcze. Nie, taki sernik nie wchodził w grę.

Olśnienie przyszło podczas prozaicznych zakupów. Nieopodal mięsnego stoiska zobaczyłam puszki, a w nich słoneczne, pyszne, słodkie, w sam raz do "zimowego" sernika na zimno - BRZOSKWINIE!

Składniki na spód:

  • 160 g ciastek digestive w czekoladzie (użyłam zwykłych i czekoladowych wymieszanych pół na pół)
  • 60 g miękkiego masła

Składniki masy serowej:

  • 400 g sera twarogowego trzykrotnie mielonego (u mnie wiaderkowa Piątnica)
  • 250 g serka mascarpone
  • 100 g brązowego cukru
  • 1 puszka brzoskwiń
  • 2 łyżki żelatyny do masy serowej + 7 g do syropu
  • 250 ml śmietany kremówki
  • 1 czubata łyżeczka cukru pudru

Wykonanie:

Ciastka kruszymy, najlepiej w blenderze i mieszamy z miękkim lub rozpuszczonym masłem, aż uzyskamy masę o konsystencji mokrego piasku. Masę ciasteczkową wsypujemy do małej tortownicy (ok. 21 cm średnicy) i ugniatamy na dnie. Wkładamy tortownicę do lodówki do czasu przygotowania masy serowej.

Obydwa sery i cukier miksujemy do uzyskania puszystej masy, czyli mniej więcej do momentu kiedy rozpuści się cukier. Mocno schłodzoną kremówkę ubijamy mikserem dodając w trakcie ubijania cukier puder.

Dodajemy ubita kremówkę do masy serowej i dokładnie mieszamy. Ja to robię mikserem. Dwie łyżki żelatyny rozpuszczamy w kilku łyżkach gorącej wody. Ja użyłam jednej łyżki żelatyny z uwagi na to że moja masa serowa miała zwartą konsystencję. Jeśli masa jest dość lejąca lepiej użyć dwóch łyżek, żeby się sernik nie rozpłynął po wyjęciu z tortownicy.

Jeszcze ciepłą żelatynę dodajemy do masy serowej i dokładnie miksujemy.

Brzoskwinie wyjmujemy z puszki zachowując syrop. Cztery połówki zostawiamy do dekoracji, a pozostałe drobno kroimy i mieszamy z masa serową. Masę przekładamy do tortownicy i wyrównujemy wierzch. Wkładamy do lodówki żeby trochę stężała. W tym czasie przygotowujemy dekorację z brzoskwiń - nacinamy je tak jakbyśmy chcieli poroić je w plasterki, z tym, że z jednej strony muszą zostać połączone. Później rozłożymy je jak wachlarze i ułożymy na wierzchu sernika. Zimny syrop z brzoskwiń  mieszamy z pozostałą żelatyną i podgrzewamy na wolnym ogniu mieszając do czasu, aż żelatyna się rozpuści. Nie można doprowadzić do wrzenia. Studzimy syrop i czekamy, aż zacznie tężeć. Tężejącą galaretką polewamy wierzch sernika udekorowany wcześniej brzoskwiniami.

Smacznego:)

Wersja do druku

wtorek, 16 listopada 2010

Pyszny chleb, dość łatwy w przygotowaniu, nie wymagający wielu składników. Ładnie rośnie, świetnie formuje, dobrze się piecze i jeszcze lepiej smakuje. Mimo to ciasto czasem ma fanaberie i potrafi sprawić sporo problemów. Ale gorąco polecam ten chleb - to jeden z najlepszych jakie jadłam. Przepis jak zwykle - od niezawodnej Dorotki.

Zaczyn:

  • 650 ml lekko ciepłej wody
  • 500 g mąki pszennej chlebowej
  • 1/4 - 1/3 szklanki aktywnego zakwasu (użyłam żytniego)

Wszystkie składniki mieszamy i zostawiamy w temperaturze pokojowej,  przykryte folią na całą noc do przefermentowania.

Ciasto właściwe:

  • 600 g mąki pszennej chlebowej
  • 25 g soli
  • cały wcześniejszy zaczyn


Mąkę mieszamy z solą i zaczynem. Ciasto nie powinno być bardzo luźne ale też nie może być zbyt ścisłe. Ja miałam z tym sporo problemów ze względu na mąkę. Ciasto wychodziło mi z tych proporcji bardzo twarde. Proponuję więc z 600 g mąki przeznaczonej na ciasto właściwe odłożyć 100 g i dodawać stopniowo w zależności od ścisłości ciasta. Wyrabiamy  około 10 minut aż będzie gładkie.

Z ciasta formujemy kulę i umieszczamy w posmarowanej olejem misce. Przykrywamy miskę ściereczką i pozostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięcia na 4 godziny składając ciasto w tym czasie trzykrotnie (co godzinę).

Po tym czasie dzielimy ciasto na 2 części, formujemy bochenki, umieszczamy je w oprószonych mąką koszach złączeniami do góry. Przykrwamy i pozostawiamy na 2 - 3 godziny do wyrośnięcia.

Chleb pieczemy z parą, najlepiej na kamieniu, przez około 40 minut. Pierwsze 10 minut w temperaturze 250ºC, po 10 minutach obniżając do 200ºC. Studzimy na kratce.

Wersja do druku

niedziela, 14 listopada 2010

U nas dziś na śniadanie były pyszne i pachnące grzanki z jajkiem sadzonym. Sposób ich przygotowania jest już na blogu, tyle, że nieilustrowany. Dlatego też dziś, przy okazji konsumpcji zamieszczam obrazki od których cieknie ślinka. Przepis jest TUTAJ.

Smacznego :)

 

 


 

 

Bake Bread for World Bread Day 2011
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...