Życie ze smakiem
niedziela, 22 lutego 2015

Moja kuchnia to  niekończący się eksperyment. Pojawiające się w niej potrawy rzadko wracają po raz drugi. Te które zostają na dużej spełniają trzy podstawowe warunki:

  • są zdrowe,
  • są szybkie w przygotowaniu,
  • są smaczne.

Jeśli nie - auf widersehen i następny proszę :)

Od jakiegoś czasu poszukuję alternatywy dla mąki pszennej, kaszy manny i bułki tartej. Problem był o tyle palący, że często na moim stole pojawiają się kotlety warzywne. Ich cecha charakterystyczna to spora ilość soków, które trzeba jakoś zagospodarować, żeby kotlety nie rozpłynęły się po patelni, lub też po blaszce do pieczenia, bo kotlety warzywne często też piekę.

Dodatkowo, chciałam, żeby ta alternatywa charakteryzowała się niskim indeksem glikemicznym. 

Wiedziona instynktem w końcu znalazłam, jak to często bywa, wcale nie szukając.

Mąka ryżowa.

Można ją zapewne kupić w sklepie, ale:

  • po pierwsze primo - nie wiemy z jakiego ryżu jest zrobiona, czyli nie wiemy czy jest zdrowa
  • po drugie primo - sporo kosztuje.

Dlatego też, dysponując, brązowym (czyli nie przetworzonym, czyli zdrowym) ryżem, oraz młynkiem do kawy, który kupiłam w celu mielenia siemienia lnianego, zrobiłam sobie mąkę sama.

Wzięłam więc wspomniany brązowy ryż oraz wspomniany już młynek do kawy, i zmieliłam jedno w drugim :)

Prawda że proste?

Kasza gryczana często gości na naszym stole. Może być dobra lub bardzo dobra. Na talerzach mięsożerców gości zwykle w towarzystwie gulaszu lub zrazów. Dobrze komponuje się z sosami grzybowymi. Ma mnóstwo wartości odżywczych, sporo dobrze przyswajalnego białka i kilka innych składników wspierających nasz organizm w walce o zdrowie. Ma niski indeks glikemiczny, co sprawia że mogą ją jeść cukrzycy i osoby na diecie odchudzającej. Nie zawiera glutenu. Nie zakwasza też organizmu, co dla mięsożerców, notorycznie zakwaszających mięsem swój organizm powinno mieć znaczenie.

W sklepach możemy kupić dwa rodzaje kaszy: prażoną i tzw. białą, którą co poniektórzy producenci okrzykują "nowością". Jednak nie dajcie się zwieść. Kasza prażona, zanim zostanie uprażona, jest kaszą białą i nie żadna to nowość tylko "chłyt" marketingowy :). Przyznać wszak należy, że kasza biała jest zdrowsza i ma więcej wartości odżywczych, niż jej wstępnie przetworzona pochodna.

Dziś gotujemy na sypko kaszę prażoną, bo tylko tę da się w ten sposób ugotować. Kasza biała jest bardziej kleista i jak do tej pory nie udało mi się osiągnąć takiego efektu sypkości jak w przypadku "opalonej" koleżanki. Niemniej gotowanie każdej z obu kasz technicznie przebiega tak samo.

Do dzieła więc!

W gotowaniu kaszy najważniejsze są proporcje 1:2. Bierzemy 1 część kaszy i 2 części wody. Ja zwykle używam 1 szklanki kaszy i 2 szklanek wody. Z proporcji tej wychodzi mniej więcej 4-6 porcji obiadowych kaszy.

Wodę delikatnie solimy i doprowadzamy do wrzenia.

Wsypujemy kaszę, przykrywamy garnek i czekamy aż się woda ponownie zagotuje. Zmniejszamy moc grzewczą, tak aby kasza gotowała się powoli i nie miała tendencji do wychodzenia z garnka. Czas gotowania to około 20 minut. Kasza wchłonie całą wodę.

Kiedy kasza się dogotowuje, my nie próżnujemy. Przygotowujemy 2-3 ręczniki, lub nieduży kocyk. Ugotowaną kaszę zdejmujemy z palnika i pieczołowicie oraz starannie owijamy przygotowanymi akcesoriami. Pozwalamy jej teraz odpocząć około 30 minut w celu nabrania głębi smaku oraz pożądanej przez nas sypkości.

Teraz kasza jest już gotowa do użycia. Smacznego :)

Bake Bread for World Bread Day 2011
Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarnej blogosfery Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...